REKLAMA
REKLAMA

Camavinga wjeżdża z futryną

Rozwój Eduardo Camavingi przebiega w fantastycznym tempie. Francuz był jednym z kluczowych ogniw remontady z Chelsea.
REKLAMA
REKLAMA
Camavinga wjeżdża z futryną
Fot. Getty Images

Real Madryt po raz kolejny zaczął dokonywać niemożliwego, gdy na boisku znajdował się Camavinga. W meczu z PSG 19-latek zastąpił w 57. minucie Kroosa przy stanie 0:1 dla gości. Obecność Eduardo potrafiła jednak natchnąć środek pola do bardziej wzmożonego działania. W połączeniu z siłą i szybkością Valverde i mózgiem Modricia zmiana w funkcjonowaniu środkowej formacji była niebotyczna. To w znacznej mierze dzięki nim Benzema mógł w 15 minut pogrzebać wielomilionowy projekt paryżan.

Okoliczności te zostały niemalże skopiowane w rewanżu z Chelsea. Camavinga znów zmienił Kroosa, który schodził z boiska z wyraźnym grymasem niezadowolenia. Real przegrywał 0:2, a tuż po wejściu Eduardo goście trafili do siatki po raz trzeci. Sytuacja stała się krytyczna. Wtedy jednak młodziutki pomocnik pokazał, że nie pęka przed żadnym wyzwaniem. Był idealnym uzupełnieniem Modricia i Valverde. Błyszczał w odbiorze i prezentował zauważalną jakość w rozegraniu mimo intensywnego pressingu ekipy Tuchela. Jego upór pozwolił przechwycić podanie jednego z zawodników Chelsea, a następnie uruchomić Viníciusa, który dośrodkował na głowę Benzemy.

REKLAMA
REKLAMA

Tak z PSG, jak i we wtorek wejście Edu pozwoliło wrzucić drużynie wyższy bieg. Kontrolowany futbol Kroosa w podobnym położeniu nie wystarczał na wściekle naciskającego rywala. Francuz miał do zaoferowania wyższą intensywność, nie tracąc przy tym na dokładności oraz iskry w ofensywie. Właśnie tak wygląda modelowy przykład nowoczesnego środkowego pomocnika. Camavindze nie brakuje ani warunków fizycznych i wybiegania, ani też walorów czysto technicznych.

Ostatnie dwa mecze Realu u siebie w Lidze Mistrzów pozwoliły wyważyć Eduardo drzwi. Choć piłkarz trafił do jednego z największych klubów świata w bardzo młodym wieku, jego kariera rozwija się modelowo. Tak naprawdę statystyki pokazują, że mowa o graczu przydatnym od samego początku. Na ten moment Eduardo uzbierał 37 spotkań, z czego 12 od początku. Cały czas należy to jednak traktować wyłącznie jako przystawkę. Jeśli wszystko będzie szło tak, jak do tej pory, pierwszy skład jest kwestią czasu.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (32)

REKLAMA