– Całego meczu z PSG drugi raz nie oglądałem, ale widziałem okazje, akcje i gole. To był niezapomniany wieczór przez awans, atmosferę, gole, remontadę. Jestem szczęśliwy i dumny. To był efekt wysiłku całej drużyny. Wysiłek wszystkich: zespołu, ludzi na stadionie, ludzi poza stadionem, ludzi, którzy pomagali piłkarzom w szatni, także trenerów. Widziałem nawet obrazki z ludźmi pod stadionem... To był magiczny wieczór dla wszystkich.
– Byłem podłączony do tego meczu. Po pierwszym spotkaniu byłem gotowy na rewanż. Zacząłem mecz z wielkimi chęciami i dotyczy to całej grupy. Wszyscy na to czekaliśmy. Tydzień treningów był bardzo dobry i byliśmy gotowi na rozegranie wielkiego meczu.
– Mój najlepszy mecz? Nie wiem, bo pamiętam, że finał Ligi Mistrzów z Liverpoolem. Jeśli był najlepszy, to dzięki golom, bo to były trzy bramki, bo to bardzo ważny mecz, bo to remontada, bo przegrywaliśmy 0:2, jeśli zsumujemy gole... Jeśli to wszystko dodamy do siebie, rozegrałem wielki mecz, ale wszyscy koledzy rozegrali wielkie spotkanie.
– Najlepszy sezon? Możliwe. W każdym sezonie chcę być lepszy niż w poprzednim i teraz jestem na dobrej drodze.
– Ancelotti? Jestem z nim bardzo szczęśliwy i jestem z niego bardzo dumny. Dodaje mi pewności siebie i motywacji, by pomagać kolegom oraz drużynie. Daje mi trochę więcej we wszystkim, by mógł robić dobre rzeczy na boisku. Także dla kibiców, którzy przychodzą nas wspierać. Ancelotti sprawia, że jestem bardzo szczęśliwy.
– W drużynie zawsze masz piłkarzy, którzy mogą zrobić różnicę, ale nie zrobisz jej sam. Potrzebujemy pomocy wszystkich. Potrzebujemy dobrych podań i dobrych ruchów. Zawsze mówię o mojej drużynie, bo wiem, że jeśli moja ekipa gra na topie, to ja też będę grać na topie.
– Przegonienie Di Stéfano w liczbie goli? To marzenie, bo to legenda Realu. Pamiętam pierwszy dzień tutaj, w którym on był ze mną i prezesem, kiedy mnie wyściskał. To legenda od dawna i pozostaje nią... Bycie w jego miejscu sprawia, że jestem dumny i to dodaje mi sił, by dalej iść do góry. Co powiedział mi wtedy Di Stéfano? Bym cieszył się tym wielkim klubem. Pamiętam tylko to, bo w pierwszym roku nie za dobrze mówiłem po hiszpańsku [śmiech], ale pamiętam te słowa i tamten uścisk.
– Moje statystyki są bardzo poważne. Podpisałem umowę z tym klubem, by po pierwsze wygrywać tytuły. Nie myślałem, że strzelę tyle goli, ile strzelam teraz. Zawsze jednak myślałem, że kiedyś chcę znaleźć się w myślach madridistas. Myślę, że jestem na dobrej drodze.
– 14 goli do Raúla? Chcę najbardziej wygrywać trofea, bo wiem, że jeśli będę zdobywać trofea, to będę strzelać też dużo goli. Kiedy będę bliżej, to porozmawiamy o tym. Teraz muszę dalej pracować i kiedy będę mieć okazje bramkowe, muszę dalej trafiać.
– Kiedy przychodziłem tu jako młody chłopak, nie wiedziałem, ile znaczy Real Madryt, czym jest Real jako klub, jako najlepszy klub na świecie. Przychodziłem z Lyonu i byłem bardzo zadowolonym młodzieńcem. Jednak w głowie zawsze mówiłem sobie: któregoś dnia chcę zatriumfować w Realu. Powoli, a teraz doskonale rozumiem, czym jest Real Madryt, idę w dobrym kierunku.
– Czuję się tu jak w domu. Bardzo lubię Madryt, tutejszych ludzi, ten kraj. Ludzie zachowują się wobec mnie dobrze i cieszę się każdym dniem tutaj, każdym treningiem i każdym meczem.
– Mecz z Mallorcą? To La Liga, chcemy tych punktów. Mamy przewagę, ale musimy iść. Czujemy się pewnie po meczu z PSG, ale to liga, to inna sprawa, inny rywal i idziemy na nich.
Komentarze (11)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się