Za każdym razem, kiedy zbliża się termin wygaśnięcia umowy któregoś z zawodników Bayernu Monachium i nadchodzi czas negocjacji, ręce Hasana Salihamidžicia i Olivera Kahna, którzy trzymają stery Bayernu, oblewają się zimnym potem, a biura na Allianz Arena zmieniają się w pole minowe. Tak było w przypadkach Toniego Kroosa i Davida Alaby, a ostatnio Niklasa Süle.
Co prawda Bayernowi udało się zatrzymać w stolicy Bawarii Kingsleya Comana, Joshuę Kimmicha i Leona Goretzkę, ale demony przeszłości wracają przy rozmowach z Serge'em Gnabrym i Robertem Lewandowskim. Kontrakty obu napastników wygasają w czerwcu 2023 roku. Jeśli chodzi o 26-letniego Niemca, to według telewizji Sport1 Królewscy bardzo uważnie przyglądają się jego sytuacji. Los Blancos planują powtórzyć manewr, jaki niemal rok temu wykonali przy sprowadzeniu Davida Alaby i pozyskać Gnabry'ego w 2023 roku za darmo. W Monachium szczególnie jednak martwią się sytuacją Lewandowskiego, który cały czas łączony jest z Realem Madryt.
Przedłużenie kontraktu z Polakiem uważano za pewnik, jednak wypowiedzi zawodnika po ostatnim meczu z Eintrachtem sprawiły, że na Allianz zaczęli bić na alarm. „Lewy jest bardzo, bardzo ważną częścią naszego zespołu. On jest na dobrej drodze, by w przyszłości – miejmy nadzieję – prowadzić nasz zespół do wygrywania tytułów. Jesteśmy zdecydowani, by zatrzymać Roberta”, mówił dyrektor sportowy Bayernu, Hasan Salihamidžić. „Słyszę to pierwszy raz”, odparł Lewandowski, pytany przez telewizję Sky Sports o słowa swojego przełożonego. Sky twierdzi, że reprezentant Polski postawił Bayernowi ultimatum – albo klub przedłuży z nim kontrakt, albo on odejdzie już tego lata, co wielu ekspertów w Niemczech odebrało jako próbę szantażowania klubu.
Komentarze (25)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się