Spojrzenia w obozie Realu Madryt po odpadnięciu z Pucharu Króla skierowane zostały na Ligę Mistrzów i Paris Saint-Germain, ale kątem oka spogląda się także na La Ligę i ucieczkę przed Sevillą. Główne obawy personalne w tym kluczowym okresie dotyczą Karima Benzemy. Francuz wraca po urazie mięśni uda, a liczby wskazują, że dawno nie był tak obciążony.
Zanim ktokolwiek pozna liczby napastnika, może domyślać się, że wielką różnicą jest reprezentacja. Od 2015 roku i braku powołań z powodu taśmy Valbueny atakujący miał w sezonie klubowym po cztery 2-tygodniowe przerwy. Szczególnie jesienią trzy takie miniurlopy robią ogromną różnicę i widać to także po Benzemie.
Przez powrót do kadry w obecnych rozgrywkach zaliczył on już w ciągu 5,5 miesiąca 2836 minut w 35 meczach w klubie i reprezentacji. To o 528 minut więcej niż w poprzednim sezonie (przy zaledwie 26 rozegranych spotkaniach) i drugi najwyższy minutowy wynik w jego karierze. Więcej minut na tym etapie rozgrywek zaliczył w sezonie 2014/15, ale wtedy był 7 lat młodszy, a w ataku był trzeci w hierarchii za pożerającym wszystkich Cristiano Ronaldo i Garethem Bale'em w swoim prime.
Benzema po odejściu Portugalczyka i powolnej zapaści Walijczyka wziął odpowiedzialność na siebie, do czego doszedł powrót do reprezentacji. W poprzednim sezonie do tego momentu przegapił jedynie trzy mecze z powodu kontuzji i dwa razy wchodził z ławki na drugą połowę z Szachtarem i Alcoyano. Poza tym szedł od wyjściowej jedenastki do wyjściowej jedenastki i ani razu nie musiał zejść z boiska przez problemy fizyczne.
W obecnych rozgrywkach w klubie przegapił już 5 pełnych meczów przez urazy lub odpoczynek. Poza tym z Sociedadem zszedł w 17. minucie z powodu urazu mięśni uda, rozegrał tylko pierwszą połowę derbów Madrytu z powodu ostrożności i zszedł dwa tygodnie temu z Elche po godzinie gry z powodu kolejnego urazu mięśni uda.
Gdyby w czwartek na San Mamés odbywałby się finał Ligi Mistrzów, Benzema zapewne forsowałby występ, ale z powodu mniejszej wagi spotkania zdecydowano się go oszczędzić. Napastnik ciągle nie jest gotowy na 100% i wczoraj trenował z grupą jedynie przez część zajęć.
Nawet jeśli dzisiaj odbędzie cały trening z zespołem, Ancelotti będzie musiał przeanalizować ryzyko. Królewscy muszą wygrać w lidze, by zapomnieć o odpadnięciu z Pucharu Króla i zabezpieczyć przewagę nad Sevillą, a Karim to jedyny napastnik, jakiemu w jakimkolwiek stopniu ufa Carletto, ale już za 10 dni odbędzie się pierwsze spotkanie z PSG. Jakikolwiek uraz Francuza w ten weekend raczej wykluczy go z wyjazdu do Paryża, a drużyna nie może pozwolić sobie na jego nieobecność w tym starciu.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się