– Do gry wraca Piatti, Boyé dokończył zaś trening z dobrymi odczuciami. Kiedy wraz z pierwszym trenerem będziemy ustalać wyjściową jedenastkę, zobaczymy, czy Boyé zagra od początku, czy wejdzie w trakcie spotkania. Tak czy inaczej, to pozytywna wiadomość. Carillo cały czas zmaga się z kolei z dolegliwościami, których nabawił się w meczu pucharowym. Najpewniej odpocznie. Reszta cały czas pozostaje niedostępna z powodu koronawirusa (Barragán, Pastore, Josema i Mascarell) lub urazów mięśniowych (Bigas, Enzo Roco, Marcone i Carillo). W przypadku Bigasa obie te rzeczy przytrafiły mu się jednocześnie. Mamy wiele trudności w pracy i ze znalezieniem odpowiednich zastępców, ale musimy stawić czoła tej sytuacji.
– Odkąd tu trafiliśmy, staramy się nadać drużynie tożsamość. Chcemy ją utrzymywać niezależnie od wyników. Zależy nam przede wszystkim na byciu konkurencyjnymi i wierze w sens naszego wysiłku. Zespół rozumie nasze idee, piłkarze czują się komfortowo i pewnie. Mamy bardzo dobrych zawodników. Jeśli utrzymamy intensywność i zaangażowanie, wszystko będzie łatwiejsze.
– Idealnie byłoby mieć do dyspozycji wszystkich, ale sytuacja jest, jaka jest. Ostatni trening był nieco lżejszy. Niemniej jednak gracze wiedzą, że musimy walczyć na maksa. Spotkanie z Realem nie toleruje innego rozwiązania. Będziemy mieli krótką ławkę, ale i tak damy z siebie wszystko.
– Real będzie świeższy. Dokonają pewnie około siedmiu zmian w składzie. U siebie też wyżej naciskają. Umieją zarządzać falowymi atakami. Jeśli jednak pozostaniemy zjednoczeni i przetrwamy najtrudniejsze momenty, będziemy mieli swoje szanse z kontr.
– W ostatnich dniach zainteresowanie moją osobą jest faktycznie większe. Widać to po liczbie telefonów, jakie otrzymuję. Pozostaję jednak spokojny, wiem gdzie moje miejsce w sztabie szkoleniowym. Pod nieobecność pierwszego trenera staram się jak najlepiej radzić sobie na konferencjach prasowych.
– Najlepszą rzeczą po poprzednim starciu było to, że znaleźliśmy motywację, by dalej rosnąć w siłę. Wierzymy, że ścieżka, jaką podążamy, jest właściwa. Byliśmy wkurzeni, mieliśmy awans w zasięgu ręki. Nie możemy mimo to zapominać, z jakiej klasy rywalem się mierzyliśmy. Każdy wie, do czego zdolny jest Real Madryt przyparty do muru. Musimy nadal wierzyć w naszą tożsamość. Gracze między sobą jasno stwierdzili, że to doświadczenie uczyni nas silniejszymi.
– Real zawsze gra z takim samym zamysłem zarówno u siebie, jak i poza domem. Choć prawdą jest to, że w Madrycie dłużej naciskają w ofensywie. To największa różnica, z jaką przyjdzie nam się zmierzyć. Będą dominować i zrobią wszystko, by zmusić nas do maksymalnego poświęcenia. Również atmosfera na trybunach będzie inna.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się