Przedłużenie kontraktu z Viníciusem Júniorem jest jedną z kwestii, które najbardziej martwią kibiców, ale klub zapewnia ich, że mogą spać spokojnie. Nowa umowa z Brazylijczykiem ma być szczegółowo negocjowana dopiero po zakończeniu tego sezonu, donosi MARCA. Obecny kontrakt zawodnika wygasa w 2024 roku, ale zatrzymanie go w zespole jest jednym z najważniejszych priorytetów Realu, który chce nagrodzić go też sowitą podwyżką.
Plan jest taki, aby decydującą część rozmów pozostawić do końca sezonu. Taką propozycję Real Madryt złożył przedstawicielom zawodnika w grudniu. Wszyscy zgodnie uznali, że spokojnie można poczekać do tego czasu, ponieważ lepiej, aby Vini skupił się tylko na graniu w piłkę, unikając niepotrzebnych rozproszeń w najważniejszej części sezonu.
W Realu Madryt są teraz inne problemy, które wymagają natychmiastowej uwagi. To w istocie dokończenie „sprawy Mbappé” i zajęcie się „operacją Håland”, co do której panuje pesymizm z powodu podbijania ceny za Norwega i wielu zainteresowanych. W związku z tymi transferami pojawia się kolejne pytanie o równowagę budżetową i o to, jak wpłynie to na wysokość pensji wśród wszystkich graczy. Na poziomie księgowym i organizacyjnym niepożądane jest również, aby zmiana warunków umowy Viniciusa weszła w życie przed sezonem 2022/23. Wśród zaangażowanych osób istnieje pełna gotowość, nie ma pośpiechu i jak dotąd nie ustalono żadnych szczegółów.
Wynagrodzenie będzie istotnym elementem tego procesu. Były gracz Flamengo zarabia około 3,2 miliony euro netto za sezon (z bonusem może zarobić około 4 miliony euro). To stawia go na najniższym szczeblu drabinki płacowej, wśród najgorzej zarabiających obok Daniego Ceballosa, Jesúsa Vallejo czy Andrija Łunina. Sekretariat techniczny zdaje sobie sprawę z tej sytuacji i w spokoju zamierza ją rozwiązać.
Madridismo nie musi mieć żadnych powodów do niepokoju, gdyż wszystkie strony chcą tego samego – aby Vinícius grał w Realu Madryt jeszcze przez wiele lat.
Komentarze (34)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się