Kiedy na horyzoncie pojawia się rok 2022, nieuniknione jest rozmawianie o przyszłości dwóch zawodników, takich jak Kylian Mbappé i Erling Braut Håland. Gdy ten pierwszy jest zdeterminowany, by przywdziać białą koszulkę, włodarze czołowych klubów Europy nerwowo reagują na możliwość dołączenia jednego i drugiego… do Realu Madryt. I logicznie jednym z tych klubów jest Barcelona Joana Laporty, który kilka dni temu spotkał się z Mino Raiolą, agentem zawodnika.
Barcelona i Real Madryt idą ramię w ramię w wielu „interesach”, takich jak Superliga czy sprzeciw wobec zarządzania Javiera Tebasa w La Lidze, z umową z CVC włącznie, ale w sprawie ruchów na rynku transferowym każdy idzie swoją drogą i na Camp Nou przeraża ich rzeczywistość z Mbappé, a jeszcze bardziej z Hålandem jako madridistą, robiącym sobie zdjęcie z Florentino Pérezem. To nie przeszkadza Barcelonie myśleć o Norwegu jako o wzmocnieniu, ale w tej chwili ma to niewiele wspólnego z rzeczywistością.
Prezes katalońskiego giganta jest zdeterminowany, by odbudować zespół Barcelony, który w pierwszej połowie sezonu poruszał się bez celu. Zimowe okienko transferowe otwiera się za tydzień i pierwsze ruchy mające na celu uszczęśliwienie Xaviego już się rozpoczęły, ale nie wszystkie są natychmiastowe, w tym spotkanie Laporty z Mino Raiolą kilka dni temu, gdzie na stole znalazła się przyszłość Erlinga Hålanda.
Laporta, jak wyznał w różnych spotkaniach ze swoim zespołem, chce za wszelką cenę, aby przyszłość Norwega nie przebiegała przez Real Madryt. Prezes Blaugrany nie ukrywał, że już teraz odczuwa strach przed zobaczeniem Kyliana Mbappé jako zawodnika Realu Madryt u boku Viníciusa, Benzemy i reszty, a strach wzrasta na myśl, że dołączy do nich jeszcze Håland. Laporta robi co może, ale nie ma w rękach odpowiednich kart, by przeszkodzić Królewskim.
Komentarze (59)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się