Kilka godzin przed meczem z Murcią z kadry wypadł Fabien Causeur, który otrzymał pozytywny wynik testu na koronawirusa. Na ławce ciągle nie może zasiąść Pablo Laso, więc znów drużynę poprowadził Chus Mateo. Dobrą wiadomością był powrót do gry Alocéna. Spotkanie zapowiadało się na trudne, ale dobry początek ustawił Królewskim resztę rywalizacji. Przewaga wywalczona w pierwszych minutach utrzymała się do samego końca. Znakomity występ zaliczył Vincent Poirier, który królował pod koszem, zdobywając 24 punkty.
Real Madryt kolejny raz bardzo dobrze rozpoczął spotkanie. To ostatnio staje się specjalnością Królewskich, którzy zaskoczyli gospodarzy całkowitą rezygnacją z rzutów za trzy punkty. Madrytczycy postawili akcje pod koszem, co świetnie się sprawdzało dzięki obecności Poirier. Do tego bardzo dobrze radził sobie z rozegraniem Williams-Goss i przewaga Realu Madryt szybko rosła, sięgając nawet 12 oczek (7:19). Wtedy seria Murcii 7:0 przywróciła ją do gry, chociaż na przerwę Blancos schodzili z niezłą zaliczką (17:25).
Druga kwarta przebiegała pod znakiem rotacji. Niemal każdy zawodnik Realu Madryt pojawił się na boisku, na ławce pozostali tylko Taylor i Vukčević. Taktyka się nie zmieniała i rzutów za trzy punkty było bardzo mało. Negatywną informacją z tej części był uraz Rudy’ego, któremu rywal spadł na nogę, co wyglądało groźnie. Hiszpan jeszcze na chwilę pozostał na parkiecie, ale w drugiej połowie nie wrócił do gry. Można tylko trzymać kciuki, żeby to nie było nic poważnego. Real Madryt znajdował się na prowadzeniu przez całą kwartę, a w połowie rywalizacji przewaga była dwucyfrowa (35:45).
Po zmianie stron gospodarze podjęli próbę powrotu do rywalizacji. Udało im się poskromić ofensywę Królewskich, którzy mieli duży problem ze zdobywaniem punktów. Jednak madrytczycy odwdzięczali się tym samym i również postawili pod koszem szczelny mur. Real Madryt w końcu zaczął rzucać za trzy punkty, lecz zupełnie to nie wychodziło (1/6 w tej kwarcie). Dodatkowo Blancos wyraźnie zaczęli przegrywać rywalizację pod koszem. Murcia notowała dwukrotnie więcej zbiórek, osiągając wyraźną przewagę w zbiórkach ofensywnych. Udało jej się zmniejszyć stratę, ale tylko o trzy oczka (52:59).
W ostatniej kwarcie oba zespoły toczyły wyrównaną walkę, ale to wszystko przy około 10-punktowej przewadze Królewskich. Co ciekawe, Blancos dalej nie potrafili rzucać z dystansu. Murcia podejmowała jeszcze rozpaczliwe próby odrobienia strat. Dobrze prezentował się Taylor, lecz wszystko było pod kontrolą gości. W żadnym momencie nie pojawiła się nerwowość i Real Madryt utrzymał dobry wynik do końca.
71 – UCAM Murcia (17+18+17+19): Davis (11), Webb (5), Lima (11), Taylor (16), Rojas (0), Bellas (7), Malmanis (0), Radović (2), McFadden (11), Cățe (5), Czerapowicz (3), Vasileiadis (0).
80 – Real Madryt (25+20+14+21): Williams-Goss (18), Hanga (4), Poirier (24), Yabusele (6), Taylor (3), Núñez (2), Randolph (2), Rudy (5), Alocén (2), Tavares (6), Llull (8).
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się