Carlo Ancelotti przeprowadził trzy zmiany w pierwszej jedenastce i wszystkie były wymuszone. Wymienił prawego obrońcę, prawego skrzydłowego i środkowego pomocnika, ustawionego bliżej prawej strony. Z jakiegoś powodu Królewscy to właśnie tą flanką atakowali częściej, ale Lucas i Hazard nie byli w stanie zaprezentować odpowiedniego poziomu.
Trudno zarzucić coś konkretnego Fede Valverde, który w pierwszej połowie był najbliższy zdobycia bramki dla Królewskich, ale z jego potężnym uderzeniem świetnie poradził sobie Jeremías Ledesma. To był jednak jedyny taki moment przed przerwą. Pozostałe wyglądały do bólu jednostajnie, zbyt często kończone były dośrodkowaniami prosto w ręce bramkarza. W tym wyróżniał się Lucas, którego pomysł na grę był taki sam jak w najgorszych momentach swojej kariery.
Teoretycznie Real Madryt w drugiej połowie grał lepiej, tworzył lepsze sytuacje, ale nadal coś nie działało. Świetne okazje miał praktycznie każdy ofensywny zawodnik, ale dziś wszyscy byli wyjątkowo zgodni i uderzali albo w bramkarza, albo obok bramki. Ledesma tak naprawdę nie miał wielu trudnych interwencji, może poza tą przy uderzeniu Fede w pierwszej połowie, ale to akurat wina Realu, a dokładniej – napastników.
Nawet po dociśnięciu pedału gazu Real nie potrafił choćby raz przełamać defensywy rywala. Bez wątpienia był drużyną lepszą i miał okazje ku zdobyciu bramki. Nie może to jednak tłumaczyć tego wyniku. Winnych należy szukać przede wszystkim z przodu.
Real Madryt – Cádiz CF 0:0
Real Madryt: Courtois; Lucas, Militão, Alaba, Mendy (82' Nacho); Casemiro, Kroos, Valverde (70' Jović); Hazard, Vinícius, Benzema.
Cádiz: Ledesma; Akapo, Fali, Cala, Espino; Alarcón (90'+4' Mauro), Jønsson (85' Bastida); Álex Fernández, Alejo (70' Chapela), Sobrino; Lozano (46' Negredo).
Komentarze (565)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się