Real Madryt rozgromił Baskonię na jej parkiecie i awansował na pozycję lidera, rzucając Barcelonie kolejne wyzwanie. Królewscy znacznie poprawili bilans punktów, więc Katalończycy potrzebują wygranej przynajmniej 10 oczkami, by odzyskać pierwsze miejsce. Podopieczni Laso nie dali dzisiaj szans Baskonii, szybko pozbawiając ją złudzeń. To był ostatni mecz madrytczyków w listopadzie, który okazał się znakomitym miesiącem, bo udało się zaliczyć komplet wygranych w 8 pojedynkach,
Baskonia potrafiła nawiązać rywalizację z Realem Madryt tylko w początkowych minutach spotkania. Świetnie w mecz wszedł Enoch, który zdobył 9 punktów z rzędu dla swojego zespołu. Królewscy byli wtedy w fazie regulowania celowników, bo większość rzutów nie wpadała do kosza. Jednak kiedy tylko skuteczność się poprawiła, Blancos wystrzelili do przodu. Baskowie po zejściu Enocha nie radzili sobie w ofensywie, a na parkiecie błyszczał Causeur, któremu wychodziło niemal wszystko. Wyraźna była też przewaga madrytczyków przy zbiórkach, co utrzymywało się przez całe spotkanie. Po 10 minutach Real Madryt mógł być zadowolony (14:25).
Druga część rozpoczęła się od serii rzutów za trzy punkty w wykonaniu Heurtela i Rudy’ego. To pozwoliło powiększyć przewagę i całkowicie przejąć kontrolę nad spotkaniem. Baskonia nie miała argumentów, by przeciwstawić się Królewskim. Rzadko można zobaczyć, że drużyna z taką łatwością wygrywa w Vitorii, chociaż trzeba przyznać, że Baskowie w tym sezonie bardzo obniżyli loty. W połowie rywalizacji różnica punktowa urosła niemal do 20 punktów (34:53).
Po zmianie stron dalej inicjatywa należała do Realu Madryt, który systematycznie powiększał przewagę. Pablo Laso jednak znalazłby powód, by przyczepić się do gry zespołu, bo pojawiło się więcej strat. Mogło to wynikać z wysokiego prowadzenia. Królewscy obniżyli loty w ofensywie, ale obrona spisywała się bez zarzutu. Po trzech kwartach różnica w wyniku była już zawstydzająca dla gospodarzy (47:71).
Ostatnia kwarta w tej sytuacji była nie na rękę dla żadnej z drużyn. Baskowie szybko chcieliby zapomnieć o tym meczu, a Real Madryt, mając wygraną w garści, z chęcią wybrałby możliwość odpoczynku. Szansę na występ w Eurolidze otrzymali Vukčević i Núñez. Królewscy z łatwością powiększyli jeszcze prowadzenie i zakończyli mecz zwycięstwem w imponujących rozmiarach.
60 – Baskonia (14+20+13+13): Baldwin IV (8), Sedekerskis (3), Granger (0), Enoch (14), Giedraitis (5), Peters (6), Marinković (6), Fontecchio (14), Nnoko (4), Kurucs (0).
88 – Real Madryt (25+28+18+17): Causeur (13), Abalde (5), Hanga (7), Tavares (12), Yabusele (7), Williams-Goss (7), Núñez (0), Heurtel (12), Rudy (9), Vukčević (0), Poirier (8), Llull (8).
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się