Menu
/ elpais.com

Brahim: Lubię mieć tę fantazję, która dezorientuje obrońców

Foto: Brahim: Lubię mieć tę fantazję, która dezorientuje obrońców
Fot. Getty Images

Brahim Díaz udzielił wywiadu dziennikowi El Pais. Wypożyczony z Realu piłkarz zagra dzisiaj z Milanem przeciwko Atlético.

Selekcjoner wręczył ci ostatnio powołanie, ale powiedział też, że twoja pozycja – mediapunta – nie istnieje w jego systemie. W Realu też nie ma jej od dawna. Czy rozgrywający wyszli z mody?
Nie uważam, że tracimy tego typu zawodnika, wręcz przeciwnie. Jest wielu, którzy grają na tej pozycji. Jestem piłkarzem, który gra bardzo dobrze między liniami, jako rozgrywający, ale także w normalnym 4-3-3, zarówno na skrzydle, jak i jako fałszywa dziewiątka.

Choć nie jesteś największym graczem (171 cm), lubisz poruszać się w tej gorącej strefie, gdzie jest mało miejsca, przepychając się i szarpiąc. Czy właśnie tam jesteś najlepszy?
Czuję się komfortowo, gdziekolwiek mnie wystawią.

Ale masz większe skłonności, by tam grać?
Tak, mam to szczęście, że mogę używać obu nóg, mogę się obrócić na jedną lub drugą stronę. Bardzo dobrze radzę sobie w tym miejscu. Jest to obszar, gdzie jest wielu graczy, a bardzo mało miejsca. Ale w tym obszarze stwarzasz wiele niebezpieczeństw. Nie tylko dla obrońców, nie tylko przy odbiorze piłki. Nie wiedzą, czy wychodzić, bo mogą zostawić za sobą przestrzeń. Jeśli wychodzą, to może zostawiają napastnika samego, żeby mógł biegać za nimi. A jeśli nie wyjdą, to mam możliwość odwrócenia się i zaatakowania go jeden na jednego. Nawet przy niektórych ruchach zawodników jest miejsce po drugiej stronie. Jest to pozycja, którą obrońcom, a także „szóstce”, bardzo trudno jest kryć.

Taki boiskowy zamęt jest okazją do korzystania z wyobraźni?
Lubię sobie imaginować, co się wydarzy, lubię mieć tę fantazję, która dezorientuje obrońców. To bardzo dobra rzecz w piłce nożnej. Kiedy przeciwnicy nie wiedzą, co robić, stwarza to więcej miejsca dla mnie samego lub dla kolegów z drużyny.

Często, gdy otrzymujesz piłkę, zderzasz się z rywalem. Niektórzy, jak Grealish czy Hazard, używają tego do rozpoczęcia akcji. Też tak robisz?
Kontakt powoduje, że obracasz się w jedną lub drugą stronę, wiesz, gdzie jest przeciwnik. Jest to punkt odniesienia. Podoba mi się taki kontakt. Nie chodzi o to, że jestem silnym zawodnikiem, ale jestem szybki w tej sytuacji. Obrońcy są zazwyczaj wysocy, a mając tak nisko osadzony środek ciężkości mogę się obrócić i wykorzystać moją zręczność, wtedy im trudniej jest się odkręcić i wiedzieć, gdzie jestem.

Mówisz, że to zaleta móc obracać się w jedną lub drugą stronę. Trudno powiedzieć, czy jesteś prawo czy lewonożny. Czy to coś, czego się nauczyłeś?
To jest naturalne. Zawsze grałem zarówno lewą, jak i prawą nogą, miałem to szczęście, odkąd pamiętam.

To nie było tak, że na przykład byłeś zmuszony przez ojca do gry drugą nogą?
Nie, nie. Mój ojciec kazał mi trenować. Był dla mnie wspaniałym trenerem, oprócz tego, że jest ojcem. Dzięki niemu stałem się lepszy nie tylko jako człowiek, ale także w futbolu. Ale mówił mi, że u mnie przychodzi to naturalnie, gdy normalnie wymaga wielu ćwiczeń. Kiedy miałem 12 lat, mój trener dawał nam białą i czarną skarpetkę. Biała była lepszą nogą, a czarna lub granatowa, słabszą. Nagle mówi: „Gramy tylko granatową”. I trzeba było grać, a on mnie nagle pyta: „Zmieniłeś skarpetki i założyłeś gorszą na lepszą, a lepszą na gorszą, czy co?”.

Czy tak samo masz z rękami?
Kiedy piszę, to tylko jedną ręką, lewą nie ćwiczyłem. Jestem praworęczny.

W twojej grze są elementy, które przypominają futbol uliczny. Czy w dzieciństwie grałeś na ulicy?
Tak, dużo grałem na ulicy z moimi kolegami, z których prawie wszyscy byli starsi. Kiedy kończyłem trening lub szkołę, próbowałem łapać piłkę. W ten sposób wszedłem do gry.

Jak starsi to przyjęli?
Dorośli nie raz się denerwowali. Kiedy byłem dzieckiem, bardzo lubiłem futsal. W małych przestrzeniach futsal daje coś bardzo dobrego, czyli szybkie myślenie, a nawet robienie różnych rzeczy: praca stóp, drybling, to inny rodzaj piłki nożnej. W sąsiedztwie było boisko, więc zawsze tam graliśmy.

Z tym duchem zabawy, co wolisz, założyć siatkę czy strzelić gola?
Lubię dawać radość ludziom. Myślę, że idą na stadion, aby się bawić, aby zobaczyć rzeczy, które lubią, takie jak zakładanie siatki. Ale oczywiście wolę bramki, ponieważ pomagają one drużynie, a w piłce nożnej chodzi o zdobycie trzech punktów. Ale nie można stracić tej magii, którą miało tak wielu wspaniałych piłkarzy, których oglądali i płacą za to, co lubią: hat-trick, ruleta, kanał, przekładanka…

W wieku 14 lat opuściłeś Malagę i wraz z całą rodziną udałeś się do Manchesteru, podpisując kontrakt z City. Czy ciążyła na tobie odpowiedzialność?
Rodzina bardzo mi pomogła. To najważniejsza rzecz w moim życiu, moja rodzina. Nie czułem presji, tylko to, że muszę dalej cieszyć się futbolem, że osiągnąłem coś bardzo dobrego.

Czy kiedykolwiek przestało cię to cieszyć?
Nigdy. Zawsze lubiłem piłkę nożną. Rozmowy o futbolu to moja pasja.

Czy jesteś jednym z tych, którzy nadal oglądają piłkę nożną po powrocie do domu?
Lubię oglądać futbol. W domu nawet z moimi siostrami, które są małe, rozmawiam o piłce. Lubią o niej rozmawiać i mówią mi: „Hej, przegapiłeś to!”. Uwielbiam to. W moim domu w powietrzu unosi się futbol.

Co wziąłbyś od Zlatana?
Wiele rzeczy. Chciałbym mieć jego umiejętność strzelania goli, jego umiejętność rozumienia futbolu. Zdobył to wraz z doświadczeniem i daje dobre rady. Ma tę czutkę i wie, gdzie piłka ma nadejść, aby ją uderzyć. Chciałbym mieć ten timing z piłką i bez niej. Jest bardzo kompletny, ale to w polu karnym wyrządza wiele szkód, jest nieprzewidywalny. Potrafi strzelić gola z przewrotki, albo wykonać te swoje zwody, jak robił to w Ajaxie.

Mówisz, że daje dobre rady. Którą z nich dał tobie?
Powiedział mi, żebym miał taką osobowość, jaką mam, żebym był taki, jaki jestem, żebym się cieszył i żebym dokonał wielkich rzeczy. Z ust takiej legendy jak Ibra…

Miałeś też legendarnych trenerów, co wyniosłeś od Guardioli czy Zidane'a?
Od Guardioli czytanie przestrzeni, wiedzę, kiedy przeciwnik podchodzi do ciebie, aby się z tobą zmierzyć, odpowiednie poruszanie, praca, kiedy tracisz piłkę, aby szybko ją odzyskać, ponieważ z posiadaniem piłki mniej biegasz. Wszystko to. Ale nie tylko u Guardioli. Podobnie jest z Zidane'em i Piolim [trener Milanu]. Może tutaj nauczyłem się lepiej bronić lub lepiej się ustawiać.

Przyjeżdżacie na Atlético w bardzo trudnej sytuacji.
Jesteśmy Milanem, bardzo dobrym zespołem i matematycznie możemy awansować. Nie mieliśmy takiego szczęścia w Lidze Mistrzów, choć graliśmy całkiem dobrze. Na Anfield było ciężko w pierwszej połowie, ale udało się doprowadzić do 1:2, a potem te dwa gole, które straciliśmy… U siebie przeciwko Atlético zagraliśmy niesamowity mecz, a strzelili nam dwa gole na sam koniec. Jedziemy tam, aby zagrać swój mecz i wygrać.

Czy masz czas, aby pomyśleć o Realu?
Teraz jestem w Milanie, skupiony na Milanie i chcę dać z siebie wszystko tutaj. Obserwuję ich z daleka, ale teraz jestem tutaj i naprawdę cieszę się tym, co lubię, czyli grą w piłkę dla tak wielkiego klubu jak Milan.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!