– Gdy piłka została dograna z rzutu wolnego, wiedziałem, że dotknął ją Gareth Bale. W środku dotknął ją Gareth Bale i trafiła do Ramosa, który strzelił gola. Powiedziałem to asystentowi. Było ciężko z całym hałasem, więc krzyczałem do mikrofonu: „Wiesz, że tam w środku było dotknięcie po podaniu z wolnego? Wiesz, że było dotknięcie?! Wiesz o tym?!”. On po prostu zamarł. Widziałem, że patrzy na wielki ekran i krzyczałem do niego: „Mogę wznowić grę? Widziałeś to dotknięcie?”. On kompletnie zamarł, kompletnie.
– Po około minucie wznowiłem grę, bo musiałem to zrobić. Nie mieliśmy wtedy żadnej technologii. Wznowiliśmy grę i w końcu nawiązaliśmy komunikację. Mówię mu: „Simon, widziałeś spalonego czy było na równi?”. On odpowiedział, że zestaw słuchawkowy nie działał. Mówię sobie: no niesamowite, że zestaw działa teraz, ale nie działał przez kilka sekund, gdy podejmował decyzję. Miał po prostu jeden z tych momentów w życiu, gdy zamarł. To oczywiście trudna decyzja, ale oczekuję od mojego asystenta, że ją podejmie.
– W tym finale miałem jednak ogromne szczęście. Z 2-3 minuty po przerwie mam przed sobą takiego karnego 50/50 na Torresie. On bardzo mądrze wbiegł przed Pepego, bardzo mądrze wymusił faul. Ale czy to faul? To bardzo subiektywne. To taki faul, przez który nie chciałbyś rozstrzygnąć meczu, to na pewno. Odgwizdałem go, bo to przywróciło balans. Real dostał szansę na strzelenie gola z spalonego i to przywracało balans.
– Gdybym nie dał tego karnego, co by się stało? Atlético mówiłoby: mamy gola ze spalonego i powinniśmy byli dostać karnego. To był jeden z tych perfekcyjnych scenariuszy w sędziowaniu, w którym przyznałem karnego. Pepe ruszył na nas i krzyczał: „Mark!”. Mówię: „Co?”. On mówi: „To nie był faul”. Odpowiedziałem: „Wasz gol też [nie powinien być zaliczony], jeśli mam być szczery”. On po prostu odszedł.
– To było na tyle, ustawiliśmy piłkę na punkcie rzutu karnego. Uderzał Griezmann i trafił w poprzeczkę. Pomyślałem sobie: „Wow, to mój dzień. To perfekcyjny dzień w sędziowaniu”. [śmiech] Przyznałem karnego Atlético, którego można było łatwo podyktować i który dawał im szansę powrotu do meczu po golu ze spalonego. Zmarnowali go i stwierdziłem: teraz nie mogą mnie obwiniać. Nie mogli, bo Griezmann mógł trafić karnego.
Komentarze (88)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się