– Kiedy pierwszy raz pojechałem na mecz, stałem w autobusie, w miejscu, które było puste, bo wstydziłem się siedzieć obok wielkich piłkarzy. Stoję w tym autobusie, potem siadam i widzę, że nadchodzi Beckham, a wtedy myślę: „On tu będzie siedział, to będzie jego miejsce”. Spuszczam głowę, a on wstaje, patrzy na mnie, więc pytam go, czy to jego miejsce. Potwierdził, a ja od razu zszedłem mu z drogi. Kazał mi pozostać w fotelu, to wszystko było bardzo naturalne. Mieliśmy bardzo dobry kontakt przez sześć miesięcy i w końcu zawsze podróżowaliśmy razem.
– Zmieniłem otoczenie na takie, gdzie byli zawodnicy, którymi grałem na PlayStation, gdy miałem 10 lat. Ale dla mnie to było normalne! To była drużyna piłkarska i miałem zamiar w niej grać. Przez pięć lat występowałem w Realu Madryt. Mam na koncie ponad 120 meczów w tym klubie. Jednak wtedy nie zdajesz sobie z tego wszystkiego sprawy.
– Śmierć ojca? To sprawiło, że dorosłem w jednej chwili. Jedyną osobą zarabiającą w domu byłam ja. Na szczęście przyjąłem to bardzo naturalnie. Mój tata był hospitalizowany przez 22 dni. Nie opuściłem żadnej sesji treningowej i codziennie spałem w szpitalu. Moje osiągnięcia spadły, a potem moja mama usłyszała, jak dziennikarz mnie krytykuje… Mój brat chciał iść i znaleźć ich w radiu! Musiałam uspokoić złą krew mojej rodziny i bliskich w tak trudnej chwili…
– Życie w luksusie? To nie jest dobra rzecz, to nie jest prawdziwe życie. W wielu sprawach można to wykorzystać, aby podpisać lepsze umowy. Ale za tym kryje się człowiek. Zdałem sobie z tego sprawę, kiedy zostałem ojcem. Pewnego dnia byłam z synem na placu zabaw. I nagle ktoś podszedł do mnie i poprosił o zdjęcie. Nie odmawiam, ale nie odcinam się od tych chwil z synem. A w życiu piłkarza są one bardzo krótkie.
Komentarze (17)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się