[0:03] Zobaczenie Ancelottiego, który w środku świętowania gola mówi „Zapomnij o kibicach, [skup się] tylko na meczu” sprawia, że podejrzewamy, iż jest ktoś, kto kandyduje na wroga numer 1 dla Camp Nou.
[0:14] Vini po tym starciu z Minguezą posłał mu wzrok w stylu: ale kim ty jesteś, by do mnie tak startować? To pokazuje, że jest wysoko i to może być on. Uśmieszek dla trybun w stylu: podoba wam się mój herb, co? To nam wszystko potwierdza: jest w trybie figlarza.
[0:33] Sánchez Martínez, który też to zauważył, ostrzega go: „Ty [skup się] na meczu, ok?”. Vini odpowiedział jakby w stylu: „Ale ja? No co ty”. Ta, ta...
[0:43] W następnej akcji żąda karnego. Podbiega Jordi Alba, który nie dowierza. „Co robisz?”. „Nie dotykaj mnie”. Półcios [Alby]. I znowu zamieszanie, i znowu Vini. Pan sędzia drugi raz musi przywołać go do porządku. Vini: „On mnie popchnął”. Sędzia: „Dasz mi coś powiedzieć?”. Po ostrzeżeniu, że żarty się skończyły, rozmowa kończy się stanowczym: „Jasne czy nie? Co? No!”.
[1:07] Wszystko wygląda na zamknięte, więc czas na bombę Davida i euforyczną celebrację brazylijskiego buntownika. Gola nie strzelił on, ale świętuje, jakby to zrobił, tworząc wokół siebie rzekę śliny [wściekłych kibiców]. Do tego dorzuca krótkie: „Vamos, *****!”. I znowu zwraca się do kibiców... w stylu CR7.
[1:33] W tym momencie pojawia się ojcowski Ancelotti, który hamuje jego bunt: „Zapomnij o kibicach, [skup się] tylko na meczu”.
[1:40] Zaczynają brać go na celownik... kibice i rywale. „Vamos!” [krzyczy Eric po udanej interwencji]. Jednak Vini nie jest z tych, który się chowa i naciska, że chce piłkę. „Toni! Toni! Tooooni!”.
[1:53] Aż jego mecz pełny zrywów zostawia go kompletnie na wyczerpaniu i zmusza, w końcu, do posłuchania się rozkazu trenera.
[2:00] Zostaje mu podróż na ławkę, którą na starcie rozkręci ten sympatyczny gest tego chłopca. Vini go karci, pokazując na niego palcem, a w międzyczasie zbiera wszelkiego rodzaju wyrazy sympatii.
[2:19] Spada tam jakaś butelka, a także papier użyty do mozaiki. Przypomina się poprzednia rada trenera, ale podopieczny znowu ją lekceważy. Najpierw uśmieszek, potem celebracja w środku okrążenia... A zostaje [pokazanie języka] i pokazanie na tablicę z wynikiem.
[2:45] „Popatrzcie na wynik”. Gest, który zawiera w sobie pewne ryzyko, bo gdy Vini każe spojrzeć na wynik, robi to przy skromnym 0:1. Stąd to cierpienie na ławce: „Czas?”; „*****!”.
[2:57] I znowu ta euforia na wrogim terenie.
[3:06] Nie ma już CR7, ale jest jego esencja. Camp Nou wybrało już swojego wroga.
Komentarze (35)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się