– Długa rozmowa z Ancelottim po meczu? To sprawy prywatne. Rozmawialiśmy o meczu? O byciu trenerem [uśmiech].
– Odczucia? Nie jestem zadowolony, bo to nie jest wynik, jakiego chcieliśmy, ale jeśli analizujemy cały mecz, to drużyna prezentowała się dobrze w pierwszej połowie. Mieliśmy bardziej klarowne sytuacje, szczególnie ze strony Desta, by wyjść na prowadzenie. Wiedzieliśmy, że jeśli pierwsi trafią oni, to na podstawie ich obrony, umiejętności kontrolowania meczu i szybkości na skrzydłach będzie nam ciężko. Próbowaliśmy i w drugiej połowie mieliśmy sytuacje, w których brakowało ostatniego podania. Zespół próbował zrobić maksimum do ostatniej sekundy.
– Jestem wściekły na brak skuteczności? Tak... Jednak też nie mieliśmy bardzo klarownych sytuacji. Klarowna była okazja Desta, bo był sam przed bramkarzem. To trzeba trafić, bo to mocno zmienia mecz.
– Mingueza zmieniony przez grę Viníciusa? Tak, taka jest prawda. Vinícius ma ogromną szybkość i na to postawiliśmy od początku. Po zmianie w drugiej połowie moim zdaniem mieliśmy większą kontrolę, chociaż oni ciągle zagrażali nam z kontry.
– Jeśli przegrywasz u siebie z Realem, trudno o pozytywne aspekty, ale można wyróżnić nastawienie fanów oraz drużyny. Próbowaliśmy. Musimy szukać większego szczęścia przy sytuacjach bramkowych. To było wyrównane starcie, a takie mecze rozstrzygają szczegóły. Dzisiaj był to brak naszego gola i zaraz ich gol po wielkim strzale zza pola karnego. Trzeba to zaakceptować. Jest to trudne, ale trzeba to zaakceptować.
– Brak zwycięstw Barcelony w wielkich meczach? Musimy wymagać od siebie takich zwycięstw, to jest jasne. Jednak są momenty, gdy nie wygrywamy. Dzisiaj pokazaliśmy, że nie jesteśmy słabsi od Realu, ale zamiast 1:0 zrobiło się 0:1, a to mocno naznaczyło mecz. Pokazaliśmy jednak swoje i powoli się poprawiamy, będąc bliżej wygrania wielkiego meczu.
– Zmiana Fatiego na jego prośbę? To nie jest jego kolano. Miał małe problemy, ale nie myślę, że to coś poważnego. Rozegrał 70 minut, a to dla niego dużo. Teraz musi się zregenerować na środę.
– Real mógł rozgromić Barcelonę? To wyolbrzymienie. Mieli dwie okazje na drugiego gola. W tak wyrównanych meczach ważne jest zdobycie pierwszej bramki. Oni to zrobili i mogli grać swoją piłkę. Oni są też groźni z kontry i czasami niemożliwe jest skontrolowanie tego. My musieliśmy szukać remisu, zostawiliśmy dużo miejsca za plecami i dlatego oni tworzyli więcej zagrożenia w drugiej połowie.
– Czy rozumiem frustrację kibiców brakiem zwycięstw w wielkich meczach? Tak.
– Real zrobił bardzo mało, a wygrał? Przede wszystkim, myślę, że to był mecz na wysokim poziomie. Mieliśmy dobrą pierwszą połowę i zasłużyliśmy na gola. Oni potem oparli się na swoich zaletach, czyli czekaniu i bronieniu, a my nie mieliśmy wielkich sytuacji, by doprowadzić do remisu. To było trudne, bo musisz atakować i ryzykować, a wiesz, jak silny jest Real w kontrze. Muszę jednak powiedzieć, że ekipa wykonała dobrą pracę. Nie mamy wyniku, jakiego chcieliśmy, ale musimy iść dalej.
Komentarze (21)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się