REKLAMA
REKLAMA

Adiós López Caro

Ostatnie chwile naszego trenera na "starych śmieciach"
REKLAMA
REKLAMA

Dzisiaj rano Juan Ramón López Caro pożegnał się ze stadionem Realu, Estadio Santiago Bernabéu w towarzystwie wiceprezydenta klubu, Emilio Butragueño. Poprosił madridismo o wybaczenie i wzruszony zamknął kolejny etap swojego życia, pięć lat spędzonych z Królewskimi. Także dzisiaj Racing Santander oficjalnie ogłosił, że były już trener Realu Madryt podejmie pracę w ich klubie.

– Moje uczucia są bolesne. Odchodzę po pięciu latach, podczas których Real Madryt dał mi bardzo dużo w kwestii zawodowej i osobistej. Wzbogaciłem się dzięki ludziom, z którymi pracowałem – powiedział López Caro.

– Chcę użyć trzech słów, które opisują to, co właśnie teraz czuję: wdzięczność, jest bardzo ważną wartością, którą czułem w stosunku do zachowania wobec mojej osoby w tym klubie. Nie chcę zapomnieć o osobach, które przyczyniły się do mojego pojawienia się tutaj: Emilio Butragueño, Jorge Valdano i Paco Garcii oraz o zarządzie, który przez cały czas mi ufał, dzięki czemu mogłem spokojnie pracować. Byłem bardzo szczęśliwy, głównie dzięki warunkom pracy i zaufaniu, którym mnie obdarzano, nawet w trudnych momentach. Słowa te kieruję do personelu, który ze mną współpracował: trenerów, pomocników, przedstawicieli prasy. Nie chcę też pominąć najważniejszych, piłkarzy. Widzą, że bardzo ich kocham i jestem do ich dyspozycji.

– Drugie słowo to wybaczenie, ponieważ chcę prosić o nie wszystkich, którzy liczyli na mnie. Nie stanąłem na wysokości zadania. Proszę o nie również media , ponieważ w wielu momentach uważaliście, że moje zachowanie powinno być inne. Dodam, że nigdy nie robiłem nic w złej wierze.

– Ostatnim słowem jest życzenie, życzenie do władz klubu z nowym prezydentem na czele, który spróbuje wzmocnić Klub. Mamy najlepszych kibiców na świecie, a oni zasługują na największe sukcesy.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (62)

REKLAMA