– Mój klient nie pojawił się w sądzie, bo wczoraj wieczorem był na Ukrainie. Dzisiaj rozpoczął z kolei przygotowania do meczu w Barcelonie. To nie są warunki, w których możesz pojawić się na 3-dniowym procesie. Gdyby sąd nie uznał tego za wystarczający powód nieobecności, powiedziałby o tym i kazałby mu się tutaj stawić, ale tego nie zrobił. Mogliśmy zresztą poprosić o odroczenie sprawy, ale to przeciągnęłoby wszystko jeszcze bardziej, a nikt tego nie chce, nawet sędzia, który zaczął analizować tę sprawę 6 lat temu.
– Nasze spojrzenie jest proste: cała sprawa jest wyolbrzymiana. Nadinterpretuje się pewne kwestie, jakie nasz klient miał powiedzieć koledze w rozmowie telefonicznej. On po prostu chciał ochronić kolegę z drużyny i pomóc Karimowi Zenatiemu w całkowitej dyskrecji... On nie miał pojęcia, że z dobrych chęci może wyniknąć coś takiego.
– Dzisiaj widzieliśmy dobrze oczytanego prokuratora, który powtarzał te same hasła jak robot. Jednak szczerze, wyjście i stwierdzenie, że pan Benzema zrobił to dla korzyści finansowych jest śmieszne.
– Pan Valbuena wypowiada się na podstawie urazy. Jego kalkulacje są proste: „Zostałem wyrzucony z kadry, nigdy nie wróciłem do reprezentacji, straciłem wszystko w futbolu, a po drugiej stronie Karim Benzema jest dzisiaj na szczycie piłkarskiego świata”. To jest zazdrość.
Komentarze (21)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się