Trwa koszykarski maraton meczów. Po znakomitym tygodniu w Eurolidze teraz przychodzi czas na rywalizację w Lidze Endesa. W środę Królewscy pokonali Monaco (94:86), a w piątek Panathinaikos (88:65). To były dwa wymagające pojedynki, ale zakończone dużym sukcesem. W tym samym czasie Breogán mógł się w spokoju przygotowywać do starcia z madrytczykami. Jeśli chodzi o aspekt fizyczny, to Galisyjczycy mogą mieć przewagę. W dodatku spotkania w ich hali zawsze są skomplikowane, bo Breogán może liczyć na silne wsparcie kibiców.
Trzeba podkreślić, że Breogán to zespół, który sportowo nie jest w stanie odpowiedzieć na tak znakomitą publiczność. Galisyjczycy od spadku do drugiej ligi w 2006 roku zdołali tylko dwukrotnie wywalczyć awans. Pierwszy raz w 2018 roku, ale skończyło się to fatalnym bilansem 9-25, ostatnim miejscem w tabeli i spadkiem. Teraz udało się znów wrócić do najwyższej klasy rozgrywkowej. Początek w wykonaniu graczy z Lugo był znakomity. Breogán potrafił pokonać Tenerife, San Pablo Burgos oraz Betis, a także nawiązać rywalizację z Barceloną.
Real Madryt, o czym wspominał Pablo Laso, może mieć złe wspomnienia z ostatniego wyjazdu do Lugo. 16 grudnia 2018 roku Blancos wyraźnie przegrali 71:84. Była to duża sensacja ze względu na pozycje obu zespołów w tabeli. Podopieczni Pabla Laso spisali się wtedy bardzo słabo, chociaż borykali się z problemami z kontuzjami. Teraz sytuacja kadrowa jest bardzo dobra. Być może na odpoczynek zasługuje Hanga, żeby wyleczyć drobny uraz, ale Laso nie może narzekać. Jednak musi mieć w głowie Euroligę i starcie z Fenerbahçe w czwartek.
Mecz rozpoczyna się dzisiaj o godzinie 17:00. Żadna polska telewizja nie przeprowadzi transmisji z tego spotkania.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się