– Moje stosunki z Florentino? Na tym świecie jest dwóch Florentino. Jeden jest moim przyjacielem, biznesmenem, którego niezmiernie podziwiam, osobą, którą poznałem, która jest niezwykła. Później jest Florentino, prezes Realu Madryt, którego nienawidzę z całego serca. Nie zapomnę mu nigdy tego, co zrobił mi z Figo. Jako osoba i biznesmen jest na „10”. Jako prezes Realu Madryt? Niżej się nie da.
– Czy Florentino jest w stanie sprowadzić Mbappé? Niestety tak. Jeśli dalej bym w tym siedział, to już bym zaczął to utrudniać, już przeniósłbym się do Paryża.
– W sierpniu Real Madryt ukradł mi Figo w sposób, w jaki ukradł. Zapytałem trenerów, kto mógłby go zastąpić. Powiedzieli mi, że będzie trudno, ale jest podobny piłkarz w Anglii [Overmars – dop. red.], który nie jest na poziomie Figo, ale prawie, prawie. A ja poszedłem w to jak szalony. Pierwszy błąd. Drugi błąd: nie podałem w wątpliwość tego, że trenerzy mają rację, ale wszyscy wiedzieli, że Barça była wtedy bogata, a najgorsze, co możesz zrobić, to kupować, kiedy wszyscy wiedzą, że jesteś bogaty. Nie chodzi o to, że się spieszyłem, spełniłem życzenie trenerów, sprowadziłem Overmarsa, który doznał kontuzji i mimo że był wielkim zawodnikiem, to nie odniósł sukcesu w Barcelonie. Drużyna, z której go wziąłem, dołożyła jeszcze Petita i po tym zrozumiałem, że trenerzy uznali, że to będzie dobre.
– Jak wyglądał transfer Ronaldo? Ronaldo był ze swoją reprezentacją w Brazylii. Mieliśmy porozumienie z klubem i zawodnikiem, ale zawodnik wciąż nie podpisał kontraktu. Klub żałował tego transferu i była klauzula, że jeśli do pewnego dnia nie dojedzie się do porozumienia z zawodnikiem, to umowa zostanie unieważniona. Klub robił wszystko, co możliwe, aby nie udało mi się zobaczyć z Ronaldo. Absolutnie nie mogłem się z nim zobaczyć. Na zgrupowaniu reprezentacji Brazylii było dwóch „goryli”, którzy mierzyli przynajmniej dwa i pół metra. Nikt nie mógł wejść, dopóki nie zauważyłem kelnera z tacą i Coca-Colą, któremu pozwolili wejść. Przebrałem się za kelnera i poszedłem z tacą i Coca-Colą do pokoju Ronaldo i tam, na hotelowym łóżku, podpisał swój kontrakt z Barceloną. Nie znał mnie, ale zadzwonił do swojego agenta i wyjaśniłem mu, co się stało. Schowałem kontrakt pod marynarkę i wyszedłem. Zadzwoniłem do delegata Brazylii i powiedziałem mu: „Słuchaj, jutro prezentuję go z podpisanym kontraktem bez ciebie albo spotykamy się we trójkę i prezentujemy go razem”. Ostatecznie wyszła ta druga opcja.
– Prezesura Bartomeu? Bartomeu mógł mylić się w wielu sprawach, ale z pewnością nie wyciągnął ręki po pieniądze. Jeśli udowodni się, że ktoś wyciągnął rękę po pieniądze, to będę pierwszym, który o tym doniesie. Za Bartomeu mogę wsadzić rękę w ogień. Ktoś z jego zespołu? Cóż, nie wiem.
Komentarze (25)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się