– Real Madryt był jedyną drużyną, dla której mógłbym odejść. Tak, myślę, że to była ta jedyna drużyna. Doświadczenie zdobyte w nowym kraju byłoby czymś pięknym dla wszystkich. Dla mojej rodziny. Dla mnie samego...
– Teraz, patrząc na to wszystko z perspektywy czasu, gdy przypominam sobie, że odmówiłem Realowi Madryt, to pojawiają się wokół tego pewne wątpliwości.
– Real Madryt przychodził po mnie dwukrotnie. To jasne, że gdy odmawiałem za drugim razem, to myślałem o tym, że kolejnej szansy już nie będzie. Powiedzmy, że w tamtym momencie przez kilka dni jedną nogą byłem tu, a drugą tam. I wtedy szczerze powiedziałem, że decyzja o pozostaniu w Romie była podyktowana tylko i wyłącznie sercem. W takich chwilach, gdy czujesz coś takiego, po prostu nie możesz odejść.
– Ja zaczynałem w innych czasach. To był inny futbol – bazował na miłości, na przywiązaniu do kibiców. Fakt, że grałem w klubie, któremu zawsze kibicowałem, ułatwiał mi wiele decyzji. 25 lat spędzonych w jednym zespole to nie jest mało, ale trudno jest porównywać moje czasy do tych obecnych. Teraz to jest bardziej biznes. Idziesz tam, gdzie zarobisz większe pieniądze. I to chyba uczciwe podejście, co?
Komentarze (10)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się