Karim Benzema znów pokazał, że jest niekwestionowanym królem tej ligi. Francuz potwierdził, że znajduje się w tak wielkiej formie, iż nikt nie będzie miał prawa dziwić się, gdy niebawem zacznie być wymieniany wśród kandydatów do zdobycia Złotej Piłki. W Europie nie ma obecnie piłkarza, który ma lepsze liczby i znajduje się w lepszej dyspozycji. Wczoraj 33-latek powiększył swój dorobek o kolejne dwie bramki i dwie asysty.
Za nami dopiero sześć kolejek, a już teraz możemy mówić o bezprecedensowej sytuacji. W całej historii La Ligi na tak wczesnym etapie rozgrywek żaden piłkarz nie mógł nigdy pochwalić się takimi statystykami, jakie ma dziś Benzema. Ani Cristiano Ronaldo, ani Leo Messi, ani nikt inny nie miał po sześciu spotkaniach piętnastu punktów w klasyfikacji kanadyjskiej, na co u Karima składa się osiem goli i siedem asyst.
We wczorajszym spotkaniu z Mallorcą Benzema został też dziesiątym piłkarzem w historii La Ligi z przynajmniej 200 golami i właśnie tą równą liczbą może pochwalić się Francuz. Więcej bramek na hiszpańskich boiskach zdobyli od niego tylko Pahiño (211), Quini (219), César (221), Di Stéfano (227), Raúl (228), Hugo Sánchez (234), Zarra (253), Cristiano (311) i Messi (473).
W obecnym sezonie La Ligi sam Benzema strzelił już więcej goli niż większość drużyn. Karim trafiał do siatki tyle samo razy co cała Barcelona, a więcej bramek od niego zdobyły tylko Valencia (11), Rayo (10) i Atlético (9).
Komentarze (121)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się