Królewscy nieźle rozpoczęli to spotkanie i w pierwszej kwarcie skuteczność była na zadowalającym poziomie. 21 punktów i trzy oczka przewagi nad gośćmi mogły jednak spowodować zbyt duże rozluźnienie. Mimo wszystko było nad czym pracować. W ciągu pierwszych dziesięciu minuty tylko raz Real rzucił celnie za trzy. W drugiej kwarcie to się poprawiło, między innymi za sprawą Sergio Llulla, który w krótkim czasie rzucił dwie „trójki”. Zdecydowanie gorzej było za to z pozostałymi rzutami z gry: 2/7 (29%) rzutów za dwa punkty było czymś, co nie powinno przytrafić się takiej drużynie.
Mimo prowadzenia 36:34 do przerwy Pablo Laso nie mógł być do końca zadowolony. Jego zespół przeciekał z tyłu, a z przodu brakowało mu świeżości. Rzuty za trzy i wynik przykrywały nieco rzeczywisty obraz gry.
Trzecie kwarta nie przyniosła wielkich zmian. Real wykorzystywał swoje szanse po faulach, ale nadal cierpiał przy rzutach z gry. Na szczęście w tej kwestii zawodzili też goście. Wynik nie był przesądzony, ale wygrało doświadczenie. W samej końcówce spotkania goście zawodzili i potrafili zdobyć punkty wyłącznie po rzutach wolnych. Stawili jednak czoła faworyzowanym Królewskim i mimo wszystko mogą wrócić do domu zadowoleni.
70 – Real Madryt (21+15+19+15): Hanga (14), Yabusele (9), Tavares (8), Causeur (4), Heurtel (0); Williams-Goss (9), Taylor (3), Poirier (11), Llull (12), Vukčević (0), Alocén (0) i Ndiaye (0).
63 – San Pablo Burgos (18+16+18+11): Rabaseda (7), Benite (2), Nikolić (7), Kravić (8), Braimoh (10); Dani Díez (8), Zack (2), Kullamäe (8), McGee (8), Marc García (3), Queeley (0) i Salash (0).
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się