Menu
/ sportbild.bild.de

Alaba: Nie chciałem nikogo sprowokować pocałowaniem herbu Realu

Foto: Alaba: Nie chciałem nikogo sprowokować pocałowaniem herbu Realu
Fot. realmadrid.com

David Alaba udzielił wywiadu dziennikowi BILD. Przedstawiamy pełne tłumaczenie tej rozmowy z obrońcą Realu Madryt.

Jesteś piłkarzem Realu Madryt od około dwóch miesięcy. Jaka jest różnica między szatnią Królewskich a tą Bayernu?
W szatni jest w zasadzie podobnie jak w Monachium, atmosfera jest pozytywna. Moim partnerem w Realu z jednej strony jest Éder Militão, a z drugiej najpierw był Rafa Varane, a teraz jest to Jesús Vallejo. Każdy stara się wspierać drugiego. Nasz kapitan Marcelo zawsze dba o dobrą atmosferę.

Co różni się poza samą szatnią?
Ośrodek Realu Madryt jest naprawdę wspaniały. I naprawdę duży. Wszyscy piłkarze mają w nim swój pokój. Między treningami masz miejsce, gdzie możesz odpocząć. W czasie przygotowań zostawałem tam czasami na noc. To naprawdę coś fajnego.

Spotkałeś w Madrycie swojego starego przyjaciela z Monachium, czyli Toniego Kroosa. Jak bardzo ci pomógł?
Od razu się do siebie uśmiechnęliśmy, gdy zobaczyliśmy się pierwszy raz w szatni. Toni bardzo pomógł mi na początku. Był bardzo ważny w moim dostosowywaniu się do nowej sytuacji. Jego żona bardzo pomogła też Shalimar (partnerce Alaby). To było naprawdę miłe.

Pracujesz teraz z Carlo Ancelottim, którego również znasz z Bayernu.
Miałem z Carlo Ancelotti już świetne stosunki w Bayernie. Bardzo się cieszę, że mogę z nim ponownie pracować. To bardzo szczera i dobra osoba, a jako trener wnosi na stół niesamowitą ilość doświadczenia i sukcesów. Zabawne było to, że przywitał się ze mną po niemiecku. Powiedział: „David, jak się masz?”. Coś mu tam zostało z pobytu w Niemczech [śmiech]. Potem jednak rozmawialiśmy już po angielsku.

Jak dobry jest twój hiszpański? Wystarczy, by rozmawiać w szatni?
Tak, właściwie to mogę już rozmawiać z każdym. Oczywiście staram się być coraz lepszy, mam lekcje w każdym tygodniu.

Czy jesteś smutny, że Leo Messi opuścił La Ligę i nie będziesz mógł się z nim zmierzyć?
Jestem kimś, kto zawsze skupia się na swojej drużynie. Jednak zawsze chcę też mierzyć się z najlepszymi graczami na świecie. Oczywiście to szkoda dla ligi, że Messiego nie ma już w Barcelonie, ale ciągle mają mocny zespół i będą jednym z naszych głównych rywali.

W Realu długo trwała przepychanka w sprawie pozyskania Kyliana Mbappé, który ostatecznie nie przyszedł. Śledziłeś to?
Oczywiście, jako piłkarz obserwujesz wydarzenia transferowe. Mbappé to jednak piłkarz PSG, a nie Realu Madryt. Musimy skupiać się na naszej drużynie, a ta jest świetna!

Herbert Hainer, prezes Bayernu, wyraził zaskoczenie tym, że pocałowałeś herb Realu na prezentacji w Madrycie. Niektórzy kibice też cię za to głośno krytykowali. Rozumiesz to?
Chcę to wytłumaczyć. Tego dnia wykonaliśmy serię zdjęć z różnymi motywami. Dla mnie to był ekscytujący i bardzo emocjonalny dzień. Byłem szczęśliwy, że w końcu tam przeszedłem. Chciałem pokazać, jak bardzo szczęśliwy jestem z możliwości podjęcia nowego wyzwania. Nie chciałem nikogo sprowokować pocałowaniem herbu Realu, a już na pewno nie Bayernu Monachium i wszystkich jego fanów. Miałem tam wspaniałych 13 lat, które były bardzo emocjonalne i pozytywne. Mogłem rozwinąć się tam jako człowiek i zawodnik, a kibice zawsze mnie wspierali. Nigdy tego nie zapomnę. Zawsze będę szanować i kochać ten klub. Żadne zachowanie tego nie zmieni.

W Madrycie wybrałeś numer 4, który wcześniej nosiła legenda klubu Sergio Ramos, który odszedł przed twoim przyjściem do PSG. Jak wielka jest to sprawda?
Numer 27 (który Alaba nosił w Bayernie) nie jest dostępny w lidze hiszpańskiej, a klub chciał, żebym wziął numer 4. Sergio Ramos to absolutna legenda. Jego osiągnięcia na boisku i poza nim czynią z niego wzór dla wielu. Jednak ja jestem David Alaba i nie chcę być porównywany do nikogo. Chcę napisać swoją własną historię w Realu Madryt. Najważniejsze to postawa na boisku, numer nie ma znaczenia.

Twojemu odejściu z Bayernu towarzyszyło wiele złej krwi. Uli Hoeneß nazwał twojego doradce Piniego Zahaviego między innymi „piranią”. Czy rozmawiałeś z szefami Bayernu po przeprowadzce?
Nie z szefami, nie. Jednak ma regularny kontakt z kolegami, fizjoterapeutami, kucharzami i pracownikami. Oraz oczywiście ciągle oglądam Bayern. Nie ma czegoś takiego jak zła krew.

Karl-Heinz Rummenigge w Kickerze poinformował, że 19,5 miliona euro [brutto] pensji to było dla ciebie za mało. Czy istniała taka debata?
Po pierwsze, nie wiem nawet, czy jemu chodziło o mnie.

Nie wymienił cię z nazwiska, ale w jego wypowiedzi nie było za wiele miejsca na domysły. Chodziło mu o ciebie.
Miałem i ciągle mam bardzo dobre stosunki z panem Rummenigge. Kiedy zdecydowałem się opuścić Bayern i chciałem podjąć nowe wyzwanie, powiedziałem mu, że robię to, by dalej rozwijać się w kwestiach sportowych, ale także jako człowiek. Chciałem czegoś nowego. Powiedziałem o tym panu Rummenigge, on to zrozumiał i po prostu życzył mi wszystkiego najlepszego. Pożegnałem się w bardzo dobry sposób, byliśmy wszyscy razem na Allianz Arenie po ostatnim meczu. Jestem bardzo wdzięczny Bayernowi nie tylko za moją karierę, ale także za moje życie.

Jak długo przetrawiałeś emocjonalnie pożegnanie z Bayernem?
Przyszedłem do Bayernu jako dziecko w wieku 16 lat. Tam stałem się mężczyzną, a Monachium stało się moim drugim domem. Ta decyzja była dla mnie niesamowicie trudna. Mówimy o 13 latach w tym klubie. To wspomnienia i przyjaźnie na całe życie... Przetworzenie pożegnania zajęło mi trochę czasu.

W Bayernie po twoim odejściu dalej gra Austriak, czyli pozyskany teraz Marcel Sabitzer. Co go wyróżnia? W czym pomoże Bayernowi?
To miłe, że Austria jest ciągle reprezentowana w Bayernie. Bardzo się cieszę z Marcela, to dla niego odpowiedni krok. Może pomóc drużynie i grać na wielu pozycjach. Jego jakość jest bardzo wysoka. Byliśmy w ciągłym kontakcie przez tych kilka ostatnich tygodni i ciągle mówiłem mu: „Bayern to wielki klub, Monachium to supermiasto. To będzie dla ciebie coś dobrego!”.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!