Iker Casillas, bramkarz Realu Madryt, na zakończenie już trzeciego z rzędu sezonu bez tytułów dla Królewskich podsumowuje, że "najlepszą wiadomością w tym sezonie jest fakt, że ten się już kończy". Podkreślił także wagę ukończenia go na drugim miejscu w tabeli. Będąc pod koniec sezonu i mając w perspektywie stawienie czoła wielu nowym trudnościom, nadchodzącymi wraz z Mistrzostwami Świata, portero zrobił szybki przegląd minionego roku: "Realu nie satysfakcjonuje drugie miejsce. Kolejny rok będzie ciężki dla piłkarzy, a także będzie okazją, by ponownie wspiąć się na wyżyny światowego futbolu. Przykładowo, gdybyśmy zdobyli Puchar Króla, zajmując drugie miejsce w tabeli, nie byłoby tak źle. Jednak sezon nie był dobry zarówno dla klubu, jak i dla zawodników. Najbardziej cieszy fakt, że sezon dobiega końca. Były wprawdzie dobre momenty w naszej grze, jednak nie osiągnęliśmy żadnych sukcesów. Teraz trzeba tylko poczekać do następnej jesieni i po prostu starać się zdobywać tytuły".
6:1, najgorszy dzień Królewskich
Casillas stwierdził, że Realowi, który przecież grał dobrze w Copa del Rey, najtrudniej było znieść tak sromotną porażkę, tracąc aż 6 goli: "Najgorszym wydarzeniem była przegrana 6:1 z Saragossą, ponieważ nasza dobra gra w Pucharze miała skończyć się tak nagle. Byliśmy bliscy odrobienia strat. Wspaniale byłoby dostać się dalej po zniwelowaniu tak dużej liczby bramek".
Niestabilność
Bramkarz wspomniał także o chwiejności, która pochodziła z gabinetów klubu: "Przeprowadzono mnóstwo skomplikowanych działań, zarząd nie robił niczego, co mogło wyprowadzić Blancos z kryzysu. Co chwilę zawieszenia, zmiany prezydenta, trenera. Nie było żadnej stabilności. Teraz, mam nadzieję, że nowy prezydent, który zostanie wybrany wkrótce, będzie całkowicie przywiązany do klubu i wprowadzi do niego trochę spokoju".
Ostatni mecz, z Sevillą, będzie bardzo ważny dla Realu Madryt, by osiągnąć ważny cel, drugie miejsce: "Wierzymy w siebie i jedziemy do Sewilli, by wygrać i żadna inna opcja nie wchodzi w rachubę. Sevilla będzie, tak jak my, walczyć o Ligę Mistrzów i wygrana byłaby dla nich świetnym prezentem z okazji rocznicy, zaraz po zdobyciu Pucharu UEFA. To byłby dla nich cudowny sezon".
Załagodzenie zazdrości w stosunku do Barçy
Na koniec, po przyznaniu, że to Barça będzie grać w finale Ligi Mistrzów i jest faworytem, Iker próbował łagodzić żal w sercu: "Kiedy nie dostajesz się do finału i patrzysz, jak osiąga to ktoś inny, brakuje Ci czegoś, czujesz zazdrość. Jednak po jakimś czasie wszystko łagodzi się. Na szczęście, uczestniczyłem w tym i miałem okazję dwa razy doświadczyć tej nieopisanej atmosfery podczas finału. Mam przyjaciół w obu drużynach i obojętnie kto zwycięży, będzie na to zasługiwał", zakończył Casillas.
Casillas podsumowuje kończący się sezon
Parę słów od Ikera Casillasa na temat sezonu 05/06
REKLAMA
Komentarze (30)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się