Real Madryt i Barcelona publicznie sprzeciwiły się porozumieniu, które w zamian za pożyczenie La Lidze w tym roku 2,7 miliarda euro daje funduszowi CVC 10,95% udziału w holdingu z prawami komercyjnymi La Ligi na kolejnych 50 lat. Umowę zatwierdziła już Komisja Reprezentacyjna, a 12 sierpnia dojdzie do głosowania klubów na Walnym Zgromadzeniu, gdzie z 42 ekip Primery i Segundy do podpisania kontraktu potrzeba głosów 28 drużyn.
Może to nie być jednak potrzebne. ElEconomista informuje, że CVC Capital Partners wśród warunków zażądało poparcia ze strony wielkich klubów. Real Madryt nie tylko nie popiera umowy, ale grozi pozwem i unieważnieniem jej w sądzie. Wczoraj sprzeciw potwierdził także Joan Laporta, prezes Barcelony.
Klub z Madrytu wskazuje, że prawa audiowizualne należą do niego, a La Lidze użycza je do kolektywnej sprzedaży na podstawie dekretu-prawa. Królewscy wskazują, że La Liga nie ma prawa oddawać ich części trzeciej stronie, a tym bardziej bez zgody właścicieli klubu, czyli socios. Także dlatego Real Madryt mówi o sprzeniewierzeniu jego majątku.
Wydaje się, że właśnie z tego powodu Javier Tebas próbował wczoraj nakłonić Barcelonę do zmiany zdania, bo bez niej CVC po prostu wycofa się ze wstępnego porozumienia.
Komentarze (43)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się