Robert Lewandowski cały czas marzy o grze dla Realu Madryt, nawet mimo tego, że powoli wkracza w końcową fazę swojej kariery. W wieku 32 lat znajduje się w idealnej formie fizycznej, a w ubiegłym sezonie zdobył 48 bramek w 40 meczach, co czyni go najlepszym strzelcem na Starym Kontynencie. AS już parę tygodni temu informował, że napastnik znalazł się na celowniku Królewskich, a jego kontrakt z Bayernem Monachium wygasa w 2023 roku.
Niemcy obawiają się, że Lewandowski będzie chciał odejść i jeśli nie uda mu się to teraz, spróbuje kolejnego lata, gdy zostanie mu już tylko rok do zakończenia umowy. Bawarczycy starają się już zabezpieczyć na wypadek utraty Polaka i sięgają po Cody'ego Gakpo z PSV, który co prawda jest skrzydłowym, ale Julian Nagelsmann będzie chciał zrobić z niego „fałszywą dziewiątkę”, co zrobił już w poprzednim sezonie z Danim Olmo w Lipsku.
Rzeczywistość jest taka, że choć Real jest bardzo skoncentrowany na sprowadzeniu Mbappé, to Lewy staje się też alternatywą dla Hålanda. Polak był już blisko transferu do Madrytu w 2014 roku, ale wcześniej zawarł porozumienie z Bayernem. Cezary Kucharski w ostatniej chwili starał się odwrócić sytuację i proponował Realowi zapłacenie 20 milionów euro kary za zerwanie kontraktu piłkarza z monachijczykami. Lewandowski się na to zgodził, klub miał już dla niego gotową umowę, ale przekonany do końca nie był Florentino Pérez, który w ostatniej chwili zrezygnował z takiego ruchu.
Los Blancos wiedzą o chęciach Lewandowskiego do zmiany miejsca i poszukiwaniu nowych wyzwań, ale też o kategorycznej odmowie Bayernu na jego transfer w tym momencie. Real nie chce wchodzić w konflikt ani z PSG o Mbappé, ani z Bayernem o Lewego. Pewne jest jednak to, że w 2022 pozostanie mu rok kontraktu, a wtedy znów wszystko stanie się możliwe. Wiele będzie zależało od Hålanda i tego, co zrobi Norweg, ale pewne jest, że Polak znowu czeka na Real.
Komentarze (121)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się