Dla Ferlanda Mendy'ego jest to zupełnie inna pretemporada. Boczny obrońca nadal nie wrócił do zdrowia i boryka się z kontuzją, której nabawił się na początku maja w meczu z Chelsea. Zespół przeciążania przyśrodkowej okolicy piszczeli wciąż daje o sobie znać i Francuz rozpoczął przygotowania do sezonu w klubowych budynkach.
Piłkarz stosuje się do wytycznych klubu i nie wybiega na razie na murawę, stosując przy tym leczenie zachowawcze, jak to zwykle bywa w podobnych przypadkach. Na razie nie wiadomo dokładnie, kiedy Mendy wróci do pracy z drużyną, ale w tym tygodniu raczej nie można jeszcze spodziewać się go na boisku. Prawdopodobnie do pracy na pełnych obrotach wróci dopiero pod koniec lipca.
Następnie będzie musiał odzyskać stracony czas z pierwszych dni przygotowań, podczas których Antonio Pintus narzuca swoje tempo. W zeszłym sezonie, pomimo kontuzji, Mendy zakończył rozgrywki jako szósty zawodnik w składzie pod względem rozegranych minut (3 260), potwierdzając to, co osiągnął w swoim debiutanckim sezonie, kończąc na dziesiątym miejscu pod względem czasu gry.
W sierpniu konkurencja będzie zacięta. Z jednej strony Marcelo jest zdeterminowany, aby utrzymać opaskę kapitańską na boisku. Z drugiej strony jest Miguel Gutiérrez, canterano, w którym klub pokłada największe nadzieje i który jest jednym z zawodników, którzy wywarli na kibicach największe wrażenie dzięki temu, jak się zaprezentował od czasu swojego kwietniowego debiutu.
Mendy jest bardzo szczęśliwy w Realu Madryt, a jego umowa wygasa dopiero w 2025 roku. W ostatnich tygodniach mogliśmy usłyszeć pogłoski, że piłkarz domagał się podwyżki, ale zaprzecza temu jego otoczenie i donosi, iż są to kompletnie fałszywe informacje, podaje portal Goal. Były zawodnik Lyonu jest świadom, że klub znalazł się w trudnym położeniu pod kątem finansowym i uważa, iż nie czas jeszcze na rozmowy o odnowieniu kontraktu czy pieniądzach.
Komentarze (27)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się