– Wiele lat temu z reprezentacją, nie wiem, czy to było z Del Bosque, czy wcześniej, dali nam wolny dzień w Las Rozas. Jesteś na zgrupowaniu i dają ci wolny dzień, możesz robić co chcesz. Byliśmy młodzi i rzuciliśmy: „Idziemy na imprezę”. Pojechaliśmy do lokalu i byliśmy w loży VIP. Powiedziałem do kelnera: „Słuchaj, co mogę zrobić, żeby puścić tu hymn Barçy?”. I gość mi mówi: „Weź najdroższą butelkę, jaką mamy”. Butelkę szampana.
– Byliśmy wszyscy z reprezentacji i nie powiedziałem nic. Ale zaraz powiedziałem kelnerowi: „Dobra, dawaj”. Przynosi mi ją i puszcza mi muzykę z „Ojca Chrzestnego”, więc powiedziałem mu: „Oddaję ją, nie chcę jej”. Kiedy zobaczył, że to na poważnie, to puścił hymn Barçy. Zaczęły się jakieś gwizdy… Nie słyszałem ich nawet na Bernabéu. Nigdy w życiu… Palce w górze… Musieliśmy wyjść z lokalu z ochroną. Co lepsze, później dwa razy puścili „Hala Madrid”, byli zmuszeni presją tłumu. Musieliśmy wyjść z ochroną.
– Półfinał Ligi Mistrzów w 2010 roku z Interem? Ale mieliście szczęście w roku, kiedy wyeliminował nas Inter, kiedy finał był na Bernabéu. Miałem przygotowaną… Ten półfinał był skandaliczny. Skandalicznie nas okradli.
– Rywalizacja z Espanyolem i Real? Rywalizacje są sosem futbolu. Chcę grać z Espanyolem w Primera División, zobacz, jakie miałem przygody z Espanyolem. Mecz, z którego czerpię największą radość, to wyjazd na Cornellę. Bardziej niż na Bernabéu. Na Bernabéu jesteście jacyś smutni… Przyjeżdża Barça i na nas nie gwiżdżecie. Co jest z wami? Myślę, że przez te lata zostaliście znieczuleni przez ból.
– 2:6 i przygotowana manita? Mieliście farta, ponieważ później był inny wynik, 0:4. Była taka akcja pod koniec, kiedy Munir dostał piłkę i uderzył poza światło. Gdybym ja ją dostał w polu bramkowym, to z moim nosem… Strzeliłbym wam piątą, manita na Bernabéu
Komentarze (62)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się