Sam Ramos tłumaczył swoje odejście ostatnio w kwietniu, gdzie zapewniał, że to wcale nie on wymuszał swoje odejście i że wcale nie wpłacono klauzuli. „Największym błędem był brak wytłumaczenia. Pozwoliłem, by inni opowiedzieli historię za mnie. Moje przejście do Realu Madryt było transferem ustalonym między klubami. Prezesami byli Florentino Pérez i José María del Nido. Nigdy nie doszło do wpłaty klauzuli, jak to opisano. To sprawiło, że kibice nie traktowali mnie z taką samą sympatią, jaką ja zawsze miałem i będę mieć wobec nich”, przekazał stoper.
„Okłamano sevillismo i to sprawiło, że przyjmuje się mnie tam teraz w tak bolesny sposób. Nigdy nie wybaczę bólu, przez jaki przeszli moi dziadkowie czy rodzice, którzy do dzisiaj nie mogą wejść na stadion Sevilli. Dlatego swego czasu zachowałem się w taki sposób, gdy strzeliłem tam gola... Przez wszystko, co przeszli moi bliscy. Zawsze podjąłbym tę samą decyzję, ale teraz nie pozwoliłbym nigdy, by opowiedziano o niej w ten sam sposób. Jestem sevillistą i będę nim do śmierci, ale mogę też powiedzieć głośno, że jestem kapitanem Realu Madryt i reprezentacji Hiszpanii”, podsumował wtedy Ramos.
Teraz o tamtym transferze opowiedział Monchi, dyrektor Sevilli, który pracował w klubie także wtedy. „Szkoda mi tego i chciałbym dać argument na korzyść Sergio. Sprzedaż Reyesa dała nam dużo i ta Sergio także. Pewnie wszyscy pomyliliśmy się w przesłaniu, jakie wystosowaliśmy. Pierwszy przyznaję się do winy, bo nie byliśmy zdolni do dobrej sprzedaży tego transferu, co zrobiliśmy z José Antonio. Reyes zawsze był tu kochany, a Sergio... Mam nadzieję, że czas uleczy rany i on zostanie doceniony na miarę tego, kim był, czyli wspaniałym piłkarzem, który wiele nam dał”, podsumował działacz.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się