To musiało się stać. Po 35 kolejkach żaden trener i piłkarz w Primera División nie wie, kiedy spodziewać się gwizdka sędziego, gdy piłka uderzy w rękę w polu karnym, w zależności od tego, jak ta ręka jest ułożona. Gorzej, że chyba sami sędziowie również nie są tego pewni lub nie są w stanie wyjaśnić, na czym polega różnica. Brakuje dobrze zdefiniowanego kryterium, więc raz gwizdną, a raz nie, opierając się na tak subiektywnych elementach jak intencyjność czy celowość. I dobrze, że tak jest, bo od tego przecież są. Minusem są jednak agresywne porównania. Wczoraj podyktowali rzut karny, a podczas derbów na Wandzie przy bardzo podobnej akcji Felipe – już nie. To decyzje, które pozostają w ich wolnej woli i są akceptowane lub krytykowane pośród ogłuszającego hałasu w zależności od tego, komu sprzyjają lub kogo krzywdzą.
Decyzje, które wczoraj podjął Martínez Munuera, klarownie skrzywdziły Real Madryt. I chodzi tu o podyktowanie faulu Casmiero na Jordánie, którego nie było, a z którego narodził się gol Sevilli w 21. minucie. Chodzi o niezamierzoną rękę Jordána w polu karnym Sevilli w 52. minucie. I przede wszystkim chodzi o akcję, która może przesądzić o tej lidze. Ponieważ ten rzut karny, który tym razem został podyktowany po ewidentnie niecelowej ręce Militão, którego piłka trafia w rękę, kiedy ten jest odwrócony tyłem, anulował klarowny rzut karny na Benzemie, który miał miejsce tuż po tamtej akcji w drugim polu karnym.
Doszło do tego, że aż Zidane wyszedł, by prosić sędziego o wyjaśnienia. Później powiedział, że w ogóle go nie przekonały.
Komentarze (28)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się