W zeszłym sezonie Bask wygrał wszystko. Choć zaliczył ledwie 10 meczów (4 dla Realu i 6 dla Bayernu) z Bawarczykami zdobył potrójną koronę, a w Madrycie figuruje jako mistrz Hiszpanii. Dziś zaś siedem meczów dzieli go od kolejnych dwóch wielkich zdobyczy, czyli mistrzostwa kraju i kolejnego triumfu w Lidze Mistrzów.
Trwający sezon wydawał się przedłużeniem tego, co działo się w Monachium. Zimą obrońca ponownie szukał wyjścia z sytuacji i rozważał na poważnie odejście na wypożyczenie. W piłce jednak obrót spraw potrafi zmieniać się bardzo szybko i na tej ostatniej prostej Odriozola może się dla Zidane'a liczyć. Wszystko przez kontuzje Carvajala, Lucasa i Valverde oraz fakt, że Nacho na dobre przejął rolę szefa stoperów.
Tym samym Álvaro może za moment wrócić na scenę, o ile Zidane nie wymyśli kolejnego zaskakującego rozwiązania. Dziś 25-latek powinien wystąpić od początku, podobnie jak w stopniu z Kadyksem, gdzie zdobył nawet bramkę (pierwszą w 76 ligowych potyczkach w barwach Realu Madryt i Realu Sociedad). W obliczu rewanżu z Chelsea sytuacja ma się dosyć podobnie. Żaden z wyżej wymienionych graczy nie zdąży bowiem dojść do tego czasu do zdrowia. Odriozola być może doczekał się momentu, na który nie liczył już nawet w najmniejszym stopniu. Teraz tylko trzeba go jeszcze wykorzystać.
Komentarze (14)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się