„Znowu to samo, Barcelona nie potrafi przegrywać. Nigdy nie przegrywają, bo my wygraliśmy. Jeśli z nami przegrywają, to przez sędziego. To męczące, że podważają każdy nasz triumf”, cytuje źródło związane z drużyną Realu Madryt dziennik ABC.
Wszystkie źródła potwierdzają, że ataki Ronalda Koemana i Gerarda Piqué na Gila Manzano przeniosły się także do tunelu, który prowadzi do obu szatni. „Wobec arbitra padły aroganckie i bardzo nieodpowiednie słowa”, wskazują świadkowie całego zdarzenia. Zajście w tunelu potwierdza protokół sędziowski, w którym Gil Manzano poinformował w sekcji innych incydentów, że ukarał Piqué żółtą kartką za jego komentarze po zakończeniu spotkania i także już w tunelu.
ABC i MARCA zgodnie dodają, że atak nie tylko Piqué, ale kilku z jego kolegów musiał powstrzymać Sergio Ramos, który po ostatnim gwizdku zszedł z trybun, by pogratulować kolegom wygranej. W drodze do szatni swojej ekipy był świadkiem nękania sędziego i zdecydował się interweniować. Wtórować próbował mu Carlos Naval, kierownik zespołu z Barcelony, który powstrzymywał stopera Blaugrany przed atakiem na arbitra już na murawie.
Królewscy byli zaskoczeni całą scenką, a szczególnie kontynuowaniem tak mocnych protestów także w tunelu. W Realu Madryt uważają, że Gil Manzano nie wpłynął na wynik, a już na pewno nie zrobił tego przez doliczenie 4 minut do drugiej połowy.
Komentarze (121)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się