– Dosyć spokojny wieczór? Graliśmy dobrze w obronie i wiedzieliśmy doskonale, co mamy robić w pressingu, a szczególnie kiedy się nie cofać, żeby nie dawać im miejsca. W pierwszej połowie miałem jedną łatwą paradę i przez resztę czasu grałem nogami, co dzisiaj robiłem najczęściej [śmiech]. W drugiej połowie miałem dwie dobre parady, przy których oni mogli wrócić do meczu. Szkoda tego wolnego Muriela...
– Kiedy zobaczyłem piłkę przy wolnym? Gdy minęła mur. Ale chodzi o to, że rozmawiałem z Murielem i Malinowskim o tym wolnym. Malinowski powiedział, że wstępnie miał strzelać on w kierunku mojego słupka i tego właśnie się spodziewałem. Strzelił jednak Muriel, bo tak zdecydował i to było golazo. Oni nie powiedzą, że planowali to inaczej [śmiech]. Do tego piłka leciała szybciej, bo była uderzona z wiatrem. Ogólnie jestem zadowolony z występu drużyny i idziemy dalej.
– Co wyróżniłbym w tym rewanżu? Wysiłek drużyny, walkę jeden za jednego, wykonywanie poleceń trenera i gole. Mogliśmy strzelić więcej, ale z taką ekipą, która w Serie A strzela na potęgę, ten wynik jest bardzo dobry.
– Trzech stoperów to pewniejsza defensywa? W Bergamo z czwórką też zagraliśmy dobrze. Ja znam ten system z reprezentacji i wiem, że jeśli rywal ma dobrze wypracowaną grę z trzema stoperami, to lepiej podejść do niego w pressingu jeden na jednego. Z tym dzisiaj poradziliśmy sobie doskonale.
– Problemy w pierwszych minutach? Oni mieli dobrze rozpisany pressing i to ja musiałem często zostawać z piłką, szukając ruchu w środku pola. Wiatr wszystko utrudniał, bo w pierwszej połowie moje podania leciały za daleko, a w drugiej były za krótkie. Celem było znajdowanie wolnego miejsca, z czym radziliśmy sobie bardzo dobrze. Musieliśmy dużo rozmawiać, podpowiadać sobie, gdzie są rywale i kiedy do kogoś podbiegali, a ja musiałem uważać na zagrania na wolne pole. Ogólnie radziliśmy sobie świetnie w tym względzie.
– Dużo zagrań nogami? To nie był pierwszy taki mecz i nie mam z tym problemu. Koledzy mi ufają i często wychodziliśmy spod pressingu w świetny sposób. Poprzez takie rozgrywanie też możemy ranić rywala.
– Gdzie może zajść Real Madryt w Lidze Mistrzów? Gdzie tylko zechcemy, a chcemy finału. Wiemy jednak, że to jest futbol i trzeba walczyć w każdym kolejnym meczu. W ćwierćfinałach zostają same dobre ekipy i nie będzie łatwo. Pokazaliśmy jednak, że trzeba liczyć się z Realem Madryt do końca.
Komentarze (16)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się