29 lipca 2019 roku był dniem, w którym Cristiano Ronaldo i Florentino Pérez spotkali się ponownie po raz pierwszy, odkąd Portugalczyk przeprowadził się z Madrytu do Turynu. MARCA przyznała mu nagrodę Leyenda, którą co roku wręcza najlepszym sportowcom w historii, a to zmotywowało piłkarza, by pojawić się w stolicy Hiszpanii. Na wydarzenie został też zaproszony prezes Realu Madryt.
Spotkanie przebiegało w bardzo dobrej atmosferze i obaj byli skorzy do żartów. Florentino mówił, że Cristiano jeszcze wróci, ale ten odpowiadał, że „już nie”. Prezes z uśmiechem na twarzy ripostował: „Spokojne, daj spokój, jeszcze nie ma 31 sierpnia”. Od tamtego momentu minęły prawy dwa lata, a historia radykalnie się zmieniła. Teraz „już nie” Portugalczyka brzmi: „tak” i pałeczka jest po stronie Péreza.
Wszyscy mają świadomość i mówią o tym głośno, że na rozstaniu straciły obie strony. Przez trzy sezony Ronaldo nie sięgnął z Juventusem po Ligę Mistrzów, a Real bez niego wypadał w Europie bardzo blado. Królewscy trzykrotnie zmieniali trenerów, wydali ogromne pieniądze na Edena Hazarda i paru innych piłkarzy, ale ogromnej luki po Cristiano nie udało wypełnić się w żaden sposób.
Życie często daje jednak drugą szansę i nie inaczej może być w tym przypadku. Florentino zawsze powtarzał, że drzwi dla Cristiano będą otwarte i rokrocznie obsypywał go miłymi gestami. Teraz pozostaje tylko czekać i przekonać się, czy prezes spróbuje sprowadzić go ponownie. Sam Portugalczyk chciałby wrócić, a jego kontrakt z Juventusem wygasa w 2022 roku. Włoskie media informują, że turyńczycy oczekiwaliby za niego 29 milionów euro. Nie zależy im na wielkiej kwocie transferu, a przede wszystkim na tym, by nie opłacać dłużej 36-latka, który zarabia 32 miliony euro netto rocznie. Czy Real zdecyduje się go wykupić? Odpowiedź poznamy w najbliższych tygodniach.
Komentarze (79)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się