– Kiedy trafiłem do Madrytu, moim celem nie było udowadnianie, że jestem lepszym bramkarzem od Casillasa i że moja kariera będzie piękniejsza niż jego. Chciałem po prostu wykorzystać moją szansę, ciężko pracować, zachowywać pokorę i wywiązywać się z obowiązków najlepiej, jak umiem. Takie samo podejście mam w Paryżu. Staram się pomagać drużynie w zdobywaniu jak największej liczby trofeów, by kibice oraz moja rodzina mogli czerpać z tego radość.
– Real Madryt i PSG to dwa kluby, które starają się zapisywać w historii. Kiedy wylądowałem w stolicy Francji, czułem wsparcie i sympatię. Zostałem przyjęty w niesamowity sposób. To dla mnie bardzo ważne.
– Czuję w Paryżu sympatię wszystkich. W Hiszpanii miałem wrażenie, że pewna część klubu nie ufała mi w całości. Zawsze będę wdzięczny kibicom Realu za bezwarunkowe wsparcie, które wciąż odczuwam mimo reprezentowania innych barw. Koledzy z drużyny zawsze we mnie wierzyli. W PSG jest nieco inaczej, wszyscy mi ufają w każdym meczu, a ja staram się im za to odwdzięczać.
– Dzięki Bogu przeżyliśmy wspaniałe chwile w turnieju finałowym w Lizbonie. Byliśmy jednak bardzo smutni, że nie udało nam się zwyciężyć w finale. Sądzę, że tamto doświadczenie wiele nas nauczyło. Cały czas się rozwijamy i chcemy po raz kolejny awansować do finału, by tym razem go wygrać. Dla niektórych dotarcie tak daleko było pierwszym tego rodzaju przeżyciem. To normalne, że czasami nie zdajesz sobie sprawy z tego, jakie tak naprawdę stoi przed tobą wyzwanie.
Komentarze (65)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się