Jedna rzecz to chcieć, druga to móc. To stwierdzenie ma zastosowanie we wszystkich aspektach życia i doskonale pasuje też do świata futbolu, a szczególnie do transferów w okresie pandemii. Real Madryt żyje w dualizmie, który naznaczy jego przyszłość. Zinédine Zidane jako priorytet ustawia pozyskanie Kyliana Mbappé, ale wie, że łatwiej może być o transfer Erlinga Hålanda.
Paris Saint-Germain wypuszcza już informacje, że jeśli Francuz zdecyduje się, by nie przedłużać umowy, jego ceną tego lata będzie 200 milionów euro, a prowizje mogą podbić kwotę do 230 milionów euro. ABC podaje, że Królewscy znają już także pełną cenę Hålanda, która dotychczas przy współpracy zawodnika z Mino Raiolą była dużą zagadką.
Madrycki dziennik twierdzi, że Norweg kosztowałby 150 milionów euro, co ma być w zasięgu Realu Madryt. Z tej kwoty 110 milionów otrzymałaby Borussia Dortmund, 30 milionów sam Raiola, a 10 milionów inni pośrednicy, w tym ojciec zawodnika. Konkretne środki na rzecz agenta mocno klarują sytuację z transferem 20-latka. Wcześniej gazeta informowała jedynie, że Dortmund będzie oczekiwać 90 milionów euro w formie podstawowej i 20 milionów euro w formie bonusów.
Były pizzerman jest zdecydowany na doprowadzenie do transferu swojego klienta już tego lata, a ABC dodaje, że jego priorytetowym celem jest podpisanie kontraktu z Realem Madryt, który dałby mu tak wyczekiwane przez niego wejście do klubu ze stolicy Hiszpanii. Dotychczas te drzwi były dla Raioli zamknięte z powodu zachowań agenta i jego negatywnych wypowiedzi na temat Królewskich. Sam piłkarz też ma być otwarty na dołączenie do Los Blancos, gdzie jego zdaniem mógłby zyskać maksymalny wymiar w światowym futbolu.
Ostateczne decyzje mają zapaść w czerwcu po zakończeniu sezonu klubowego. Mbappé i Håland to dwie zupełnie inne opcje, a na korzyść Norwega poza ceną przemawia też fakt, że drużyna w tym momencie potrzebuje raczej bardziej środkowego napastnika niż błyskotliwego skrzydłowego.
W potencjalnym sprowadzeniu Hålanda pomogą doskonałe relacje Florentino Péreza i José Ángela Sáncheza z Hansem-Joachimem Watzke, dyrektorem generalnym Dortmundu. Od wielu lat kluby sprzedawały i wypożyczały sobie zawodników: do Hiszpanii powędrowali Metzelder czy Şahin, a do Niemiec Achraf czy Reinier.
W Realu Madryt wskazują na jeszcze jeden ważny fakt, który z egoistycznego punktu widzenia jest dla nich istotny: Håland nie zagra na EURO i potencjalnie pracowałby z drużyną latem od pierwszego dnia przygotowań, co ułatwiłoby mu aklimatyzację.
Komentarze (99)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się