W meczu z Getafe Marcelo był szczęśliwy i z pewnością wielu kibiców Realu Madryt podzielało jego radość. Wydawało się, że najlepszy lewy obrońca w historii Los Blancos jest całkowicie skreślony, kiedy spędzał na ławce w całości 9 z ostatnich 12 meczów. Żal było patrzeć, kiedy taka legenda jak on usycha na ławce obok obiecujących zawodników Castilli.
Jednak Zidane wymyślił nowy schemat taktyczny z trzema stoperami, ustawił go wyżej na wahadle i Marcelo był inny. Zwolniony z obowiązku ciągłego wracania odzyskał swoją wrodzoną radość z gry i pewność, którą dawał mu ustawiony za jego plecami Mendy. Dzięki temu Marcelo mógł skupić się na kreowaniu, schodził do środka, grał na skrzydle, szukał gry z Modriciem i Benzemą. Bez obawy, że to może zakończyć się krzywdą dla zespołu przy każdej kontrze przeciwnika. By nie szukać daleko, drugi gol Realu Madryt padł po jego świetnej asyście, którą wykończył wchodzący z głębi Mendy.
To były najlepsze minuty Marcelo w tym sezonie i bardzo dobre wiadomości dla Realu Madryt, który nie ma zbyt wielu zawodników do gry i w którym kolejne kontuzje pojawiają się jak grzyby po deszczu. Kontuzja dopadła też Marcelo, który musiał zajeść w 86. Minucie z powodu bólu w lewej łydce. Oby to nie było nic poważnego, ponieważ na tej nowej pozycji, bez konieczności pokonywania w meczu wielkich dystansów, umiejętności Marcelo mogą dać Los Blancos wiele radości. Kiedy gra luźno, bez zahamowań i blisko pola karnego rywala, jest maszyną do tworzenia przewagi dla swojej drużyny.
Komentarze (35)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się