Pablo Laso:
– Puchar Króla to jest bardzo wymagający turniej. Mówimy tutaj o ośmiu najlepszych drużynach pierwszej rundy, a każdy pojedynek między nimi jest synonimem wielkiego meczu. Valencia to zespół z Euroligi, mający znakomitych zawodników i świetną passę zwycięstw w lidze. Zdajemy sobie sprawę, jak trudny pojedynek nas czeka. Bardzo szanujemy Puchar Króla, a Valencia to nasz pierwszy rywal.
– Nie będzie z nami Tišmy, który odchodzi do Betisu, oraz Taylora, który jest kontuzjowany. Z tego powodu nie wiem, kto zagra, ponieważ mam też zawodników, których występ stoi pod znakiem zapytania. Jednak jestem optymistą i myślę, że pozostała czternastka, wliczając w to Vukčevicia, jest do mojej dyspozycji. Jeśli chodzi o Laprovíttolę, otrzymał negatywny wynik testu na koronawirusa i może grać. Trenował z nami, ale oczywiście po przejściu choroby i spędzeniu 15 dni bez gry nie będzie w takiej formie, jakiej byśmy chcieli, chociaż oceniam pozytywnie jego postawę na zajęciach. Wstępnie liczę na niego. Drużyna ma się dobrze przed Pucharem Króla.
– Dla mnie Puchar Króla to jest święto. Przeżyłem to jako zawodnik, jako kibic i jako trener. To jest święto koszykówki ze względu na to, jak to się przeżywa na parkiecie i wokół niego, również ze względu na kibiców. W tym roku będzie oczywiście inaczej. Niestety, znajdujemy się w sytuacji, w której to święto koszykówki nie istnieje w swojej tradycyjnej formie, ale to jest turniej i nie powinniśmy o tym myśleć. Musimy spróbować zagrać na naszym maksymalnym poziomie. Nie patrzę na Puchar Króla jak na trzy mecze. Teraz widzę tylko starcie z Valencią.
– Każdy mecz i każdy turniej jest inny i trzeba podejść do niego w inny sposób. Moje odczucia zawsze są dobre, ponieważ uważam, że Real Madryt jest faworytem. Tak czuję. Mam wrażenie, że moja drużyna jest przygotowana i jest konkurencyjna. Chwalę ją, ponieważ umiejętność zawodników do konkurowania każdego dnia jest czymś, co napawa mnie dumą.
– Kiedy zaczyna się liga, pierwszym celem jest awans do Pucharu Króla. Trzeba się tam dostać, a nam się to udało jako drużyna rozstawiona i lider Ligi Endesa. To bardzo dobrze świadczy o zespole i wykonanej pracy. Jeśli do tego dodamy zwycięstwo w Superpucharze i walkę o czołowe pozycje w Eurolidze, można być zadowolonym. Jednak jestem wymagający wobec zespołu i wobec siebie. Musimy walczyć każdego dnia i stawać się lepszą drużyną. To dziwny sezon dla nas i dla wszystkich. Chwalę postawę zespołu, ponieważ była do tej pory wspaniała.
Alberto Abalde:
– To wyjątkowy moment każdego sezonu. Rozegram swój pierwszy Puchar Króla w barwach Realu Madryt i nie mogę się już doczekać. Myślimy teraz tylko o Valencii. Ten mecz będzie finałem przeciwko wielkiej drużynie. Czeka nas trudne spotkanie, ponieważ oni znajdują się w dobrej formie i będziemy musieli zaprezentować się w dobrej strony, jeśli chcemy wygrać.
– Oczywiście pewne zmęczenie na tym etapie może się pojawić, ale to dotyczy wszystkich drużyn. Pojawiają się kontuzje, zarażenia koronawirusem… To są nietypowe sytuacje. Jednak w tym turnieju pokażemy coś ekstra i jesteśmy gotowi, żeby dać z siebie wszystko.
– Mam świadomość, że znajduję się w zwycięskiej drużynie, która zawsze walczy o tytuły. Jestem w gronie zawodników, którzy wygrali wiele trofeów, mają ogromne doświadczenie, więc staram się uważnie wszystko obserwować i dodać od siebie to, czego będzie potrzeba, by walczyć o puchary.
– Moją adaptację oceniam pozytywnie i teraz znajduję się już na innym etapie. Myślę tylko o dodawaniu czegoś od siebie. Okoliczności sprawiły, że musiałem pomóc na pozycji rozgrywającego i jestem zadowolony, ponieważ to pomaga mi w rozwoju, bo muszę opuścić moją strefę komfortu.
– Będzie trudno już w pierwszym meczu. Valencia to bardzo kompletna drużyna, która gra z dobrym rytmem. Musimy się skupić na wykonaniu dobrze swojej pracy i utrzymaniu naszego rytmu. Kiedy gramy solidnie w defensywie, kontrolujemy zbiórki i możemy biegać, prezentujemy tożsamość tego zespołu.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się