– Już się adaptuję do nowego otoczenia. Poznałem wszystkich pracowników, stadion, miasteczko sportowe... Wszystko to, co do tej pory miałem okazję obejrzeć, bardzo mi się podoba. Ostatnia porażka w Bilbao? Trzeba o niej jak najszybciej zapomnieć i skupić się na meczu z Alavés. To normalne, że gdy wygrywasz, to do domu wracasz zadowolony, a gdy przegrywasz, to jest wręcz przeciwnie. Najlepsze w tej lidze jest jednak to, że co tydzień rozgrywasz ważny mecz.
– Sytuacja w La Lidze? Gdy byłem dzieckiem, to różnice między czołówką a końcówką tabeli były ogromne. Teraz dziesięć drużyn dzieli zaledwie sześć punktów. Do meczu podchodzisz nie znając wyjściowego składu rywala, a same rotacje również nie wpływają na poziom gry. Liga jest niesamowicie wyrównana.
– Szatnia Getafe jest niezwykle radosna. Wszyscy bardzo dużo gadają, czasami wręcz za dużo. Dla nowego zawodnika, któremu zazwyczaj trudniej jest się zaadaptować ze względu na formę komunikacji z innymi, w tak otwartej drużynie jest dużo łatwiej.
– W La Lidze jest mało Japończyków, a to na pewno działa na moją korzyść. Sam na siebie nakładam dodatkową presję, gdyż wiem, że muszę się odwdzięczyć tym, którzy mi zaufali. Muszę na to właściwie odpowiedzieć. Japońscy piłkarze chcą być coraz silniejsi i grać w największych ligach... Zmieniamy się na lepsze. Niewielu może liczyć na to, czego sam obecnie doświadczam, dlatego muszę to jak najlepiej wykorzystać.
Komentarze (30)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się