– Co zabolało mnie najbardziej w ostatni weekend? Wersja na temat podróży Realu Madryt, bo nie odpowiada ona temu, co wydarzyło się w rzeczywistości. Myślę, że w piątek po południu miałem ponad 14 telefonów z dyrektorem generalnym Realu Madryt i dziesiątki wiadomości dnia następnego. W żadnym momencie sprawy nie wyglądały tak, jak podawano. Nie widziałem u nich żadnej złości. Co więcej, decyzję o podróży podjął Real Madryt. Podróż organizuje Real Madryt. My rekomendowaliśmy wylot dzień przed meczem, ale decyzję podjęli oni. Dobrze pamiętam, że o godzinie 22 powiedziałem dyrektorowi generalnemu Realu Madryt, że jeśli chłopcy są bardzo nerwowi, mogą wrócić do ośrodka i spróbować wylecieć następnego dnia. Odpowiedział, że nie. Powiedział nie.
– Real prosił o przełożenie meczu? Musimy rozróżnić zawieszenie od przełożenia. Przełożyć mecz można wcześniej, a zawiesić spotkanie może sędzia na stadionie. Oni tego nie zrobili, a mogli to zrobić. Widzieliśmy to wiele razy. Prosi się o to Komitet Rozgrywek w Federacji, który wyraża swoją swoją opinię. Oni nigdy nas o to nie poprosili. Gdyby jednak zrobili to w piątek, stwierdzilibyśmy, że nie należy przekładać meczu. To było klarowne. Należało spróbować tam dotrzeć i zobaczyć, czy sędzia zawiesi spotkanie przez warunki pogodowe. Dobrze powiedział Simeone: mróz, śnieg, wiatr, burza - jeśli piłka zaczyna się toczyć, mamy mecz piłki nożnej i gramy.
– Czy rozmawiałem z Florentino? Nie. Zjedliśmy razem kolację chyba 3 miesiące temu i od tego czasu nie rozmawialiśmy. Nie rozmawialiśmy na ten temat i wolę poczekać, ale zadzwonię do niego, bo nie jestem w ogóle zadowolony z tego, co działo się za kulisami w mediach [uśmiech].
– Zachowanie Zidane'a po meczu mnie rozczarowało? Nie wiem, jakie informacje miał Zidane, więc nie może mnie to rozczarować. Widziałem tyle wymówek trenerów, gdy nie poszło im w meczu, że to kolejna z nich. Jesteśmy do tego przyzwyczajeni i znaleźliśmy kolejną w ten weekend [śmiech]. Żyjemy w czasach, gdy samokrytyka wiele kosztuje. Musisz mówić, gdy robisz coś źle. Musisz przyznać, że zrobiłeś coś źle i że musisz się poprawić. Po tym weekendzie odpowiedziałbym wielu, że muszą popracować nad samokrytyką.
– Decyzja pilota samolotu Realu Madryt o wylocie, gdy nie leciał nikt inny? To AENA (menadżer nawigacji lotniczej w Hiszpanii i Saharze Zachodniej) mówi pilotowi, że może wjechać na pas. Pilot o tej porze dnia dostaje informację, co dzieje się na pasie, bo sam na pewno nie może tego zobaczyć. To AENA mówi, że warunki są takie czy takie i można startować. Nie widzę szansy na to, że pilot sam wjeżdża na pas, nie wiedząc, czy jest oblodzony i jaka jest sytuacja. Oczywiście ostateczną decyzję o wylocie podejmuje pilot na podstawie informacji i wskaźników. Jednak odpowiednie informacje w tym przypadku dostarcza mu AENA i kontrolerzy lotów.
– Musimy rozgrywać mecze, gdy możemy to robić. To też obowiązek wobec społeczeństwa, twoich kibiców i wszystkich osób. Historycznie zawsze dążyliśmy, by rozgrywać mecze, a jeśli coś jest nie tak, sędzia zawiesza spotkanie. W weekend La Liga próbowała robić właśnie to, pomagając klubom i dając im wskazówki w sprawie organizacji meczów. Muszę podziękować wszystkim pracownikom, działaczom i piłkarzom, którzy pozwolili rozegrać starcia tej kolejki.
– Nie podjęliśmy żadnego ryzyka wobec żadnych osób.
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się