Zidane przed sezonem przyspieszył powrót Norwega i na starcie sezonu wystawiał go w pierwszym składzie. Z czasem jednak nikt nie był w stanie kwestionować nietykalności Modricia oraz żelaznego środka pola złożonego właśnie z Luki, Kroosa i Casemiro. Tak czy inaczej, Martin cały czas jest uważany przez trenera za ogniwo niezbędne do tego, by zespół mógł walczyć z powodzeniem na wszystkich frontach. Kluczowe chwile nadejdą już wkrótce, ponieważ po ligowej potyczce z Osasuną Królewskich czekają starcia w Superpucharze Hiszpanii oraz krajowym pucharze. Obecność Ødegaarda w wyjściowej jedenastce stanowiłaby niezbędny oddech dla drużyny.
Pierwszym przystankiem w tym maratonie, który składać może się z aż siedmiu spotkań (trzech w lidze, dwóch w Superpucharze i dwóch w pucharze), jest Pampeluna. 22-latek ma z El Sadar świetne wspomnienia. W zeszłym sezonie rozegrał na tym stadionie świetny mecz w barwach Realu Sociedad. Być może nawet najlepszy podczas całego swojego pobytu w ekipie z San Sebastián. W stolicy Nawarry Martin strzelił gola z rzutu wolnego, zaliczył asystę przy trafieniu Oyarzabala oraz w ciągu 45 minut napisał podręcznik gry w środku pola. Baskowie po niespełna pół godziny prowadzili już 3:0. Kiedy Ødegaard nieco zwolnił, rywal doszedł do głosu. Ostatecznie Real Sociedad wygrał jednak 4:3.
.
8 stycznia 2020 roku Norweg miał na koncie 17 na 19 możliwych występów w lidze. Strzelił cztery gole i zanotował pięć ostatnich podań. Łącznie na boisku spędził 1530 minut. Za każdym razem, gdy grał, wychodził w podstawowym składzie. W bieżących rozgrywkach zaliczył siedem z 17 spotkań, trzy razy otrzymał szansę od początku. Na murawie widzieliśmy go przez 232 minuty, nie miał udziału przy żadnej bramce. Na początku wydawać się mogło, że to po prostu naturalny proces. Z czasem jednak pustka zaczęła się pogłębiać. Dość wspomnieć, że Martin po sześciu spotkaniach przerwy dostał z Celtą pięć minut.
Trudno też nie zauważyć, że gdy Ødegaard już grał, w niczym nie przypominał pomocnika czarującego w Sociedad. Kontuzje go nie omijały. Z powodów zdrowotnych wypadał trzy razy. Dwa razy chodziło o problemy mięśniowe, raz zaś dało o sobie znać kolano. W poprzednim sezonie Martin przegapił przez urazy cztery potyczki, w tym licznik wskazuje już 11.
Nie ma co ukrywać, że jak na razie niewiele układa się po myśli zawodnika. Oprócz niezbyt istotnej roli odgrywanej w zespole Zidane'a boleć musiał go także brak awansu na mistrzostwa Europy. Norwegia odpadła w półfinałach baraży z Serbią Jovicia, która potem z kolei uległa Szkotom.
Komentarze (15)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się