Nawet kontuzja Modricia, którego z założenia Martin miał odciążać, nie pomogła mu w wywalczeniu sobie pierwszego składu. Z Granadą Norweg nie pojawił się na boisku ani na minutę i musiał pogodzić się z tym, że przed nim w kolejce do gry znajdował się Isco. To drugie z rzędu spotkanie, w którym Ødegaard nie powąchał murawy. 22-latek po kontuzji mięśniowej, która wykluczyła go z gry w trzech meczach, znalazł się w kadrze na potyczkę z Eibarem. W Kraju Basków Zidane postawił jednak na swoje sztandarowe zestawienie środka pola z Casemiro, Kroosem i Modriciem. Tego ostatniego w drugiej połowie zmienił Valverde.
W konfrontacji z Granadą Zidane ponownie zapomniał o Martinie. Trener dokonał jedynie dwóch zmian taktycznych (Isco i Vinicius) oraz jednej wymuszonej (Asensio). Ødegaard nie wyszedł zaś nawet na rozgrzewkę. Choć przecież to sam Francuz prosił latem, by szybciej sprowadzić rozgrywającego z Realu Sociedad, to jednak fakty są takie, że Norweg po raz ostatni wystąpił 1 grudnia. Wówczas zagrał od pierwszej minuty w przegranym starciu z Szachtarem. Następnie przesiedział całe spotkanie z Sevillą i doznał kontuzji, przez którą ominęły go potyczki z Gladbach, Atleti i Athletikiem. Z Eibarem i Granadą znalazł się wśród powołanych, ale nie zagrał ani minuty.
Krajobraz wydaje się więc dla Ødegaarda dość mglisty. Martin miał w tym sezonie dać w środku pola niezbędny impuls, ale na ten moment okazuje się, że stara gwardia radzi sobie wystarczająco dobrze. Jest jeszcze oczywiście zdecydowanie zbyt wcześnie, by wyciągać daleko idące wnioski, jednak pewne jest to, że z obecnej sytuacji trzeba znaleźć jakieś wyjście. Zidane na pewno nie stracił do pomocnika zaufania i wciąż widzi w nim potencjalnie ważne ogniwo zespołu. W obecnych okolicznościach, kiedy zespołowi idzie, a środek pola spisuje się bez zarzutu, o grę może być jednak Norwegowi bardzo trudno.
Komentarze (46)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się