Real Madryt pewnie pokonał Borussię, awansował do 1/8 finału Ligi Mistrzów i propaganda zaczęła robić swoje, co jest dobitnym znakiem tych burzliwych czasów, w których żyje klub. Niegdyś świętowaliśmy zdobycie trzech tytułów Champions League z rzędu, a dziś awans z grupy. To o czymś świadczy i niekoniecznie o czymś dobrym. Na koniec Real Madryt po prostu wypełnił swój obowiązek, naprawiając beznadziejną sytuację, do której doprowadziło go jego własne lenistwo. Przypływ profesjonalizmu uchronił drużynę przed wstydem i dymisją Zidane’a.
W spotkaniu z Gladbach najbardziej wyróżniali się Luka Modrić (35 lat), Lucas Vázquez (29) i Karim Benzema (32). Kontrakty dwóch pierwszych, podobnie jak Sergio Ramosa (35 lat), wygasają po zakończeniu sezonu. Pojawiło się wiele głosów wołających o przedłużenie umów z Modriciem i Lucasem. I prawdopodobnie na to zasłużyli. Niemniej, ich pozostanie w zespole nigdy nie będzie rozwiązaniem problemów tego Realu Madryt. To mały plasterek na wielką ranę.
Prawdziwym problemem Los Blancos jest brak gola w szczególności i brak talentu w ogólności, by robić różnicę na tle rywali. Jednak Realowi nie tylko brakuje skuteczności pod bramką przeciwnika, ale też nie potrafi trafić z transferami. Jeśli w każdym kolejnym meczu najlepsi na boisku mają być weterani, to znaczy, że polityka transferowa jest błędna.
O ile w ostatnim okienku transferowym zespół nie został wzmocniony z oczywistego powodu, jakim był kryzys ekonomiczny spowodowany pandemią, to w dwóch poprzednich latach Real kupował dużo, ale źle. Od odejścia Cristiano latem 2018 roku klub wydał 519 milionów euro na 14 zawodników. W tamtym okienku przyszli Vinícius (za 45 milionów euro), Courtois (35), Odriozola (30), Mariano (22), Brahim (17), Łunin (11) i Mascarell (4). W kolejnym roku klub wzmocnił się Hazardem (120), Joviciem (60), Militão (50), Mendy’m (48), Rodrygo (45), Reinierem (30) i Kubo (2).
Spośród tych wszystkich piłkarzy tylko dwóch, Courtois i Mendy, ma niepodważalne miejsce u Zidane’a, a tylko jeden jest klasy światowej. Jasne, trzecim byłby Hazard, ale jego kontuzje, lęki i brak wymagań sprawiły, że jest bardziej poza jedenastką niż w niej, jest dłużej kontuzjowany lub pod formą niż gotowy na 100%. Koniec końców, wobec konformizmu zawodnika, który miał być flagową postacią nowego projektu, niewypałami takimi jak Jović (2 bramki w 27 meczach) czy Mariano (6 w 31), którzy mieli wnieść gole, flegmatycznością Rodrygo, nieregularnością Viníciusa, nieśmiałością Militão i zaginionym Odriozolą, Real Madryt wciąż jest zależny od tego, ile dać mogą weterani: Benzema, Modrić, Kroos, Casemiro, Ramos i Courtois. Po wydaniu ponad 500 milionów euro mamy tylko jedno nazwisko, które stanowi kręgosłup Realu Madryt. Gdzieś popełniono błąd.
Wczoraj pisano też o przedłużeniu innego kontraktu – Mbappé z PSG. Dlatego to najwyższy czas, by Florentino Pérez sięgnął głębiej do kieszeni. Po tylu pomyłkach i niespełnionych obietnicach nie może pozwolić sobie na kolejny błąd. Ani z francuskim crackiem, ani z Hålandem. Ponieważ Real Madryt na gwałt potrzebuje tej dwójki.
Komentarze (40)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się