Real Madryt bez Brazylijczyka w wyjściowym składzie wygrał w tylko jednym z sześciu spotkań. Nawet jeśli zespół w ogólnym rozrachunku spisuje się poniżej oczekiwań, bez pomocnika jest jeszcze gorzej. 28-latek to absolutnie kluczowe ogniwo ekipy Zidane'a.
Francuski szkoleniowiec doskonale zdaje sobie sprawę, że w kadrze brakuje naturalnego zastępstwa dla Casemiro. Mimo to w poprzedni wtorek Zizou podjął trudną decyzję i nie skorzystał z niego w Kijowie. Na horyzoncie znajdowały się bowiem niezwykle wymagające starcia z Sevillą i Gladbach. Szachtar znów jednak zaskoczył, podobnie jak w Madrycie. Po porażce 0:2 w klubie rozumieli tok myślenia Zidane'a, ale nie do końca się z nim zgadzali.
48-latek wyciągnął wnioski z tej nauczki i w Sewilli posłał Casemiro do boju od początku, choć Brazylijczyk był przecież zagrożony pauzą w derbach z powodu kartek. Zidane w minioną sobotę wolał jednak myśleć o tu i teraz. Środek pola potrzebował ostoi, która niejednokrotnie okazywała się kluczowa przy wygranych minimalną różnicą bramek. Siła Brazylijczyka bardzo przydała się, kiedy trzeba było utrzymać prowadzenie w meczu na styku.
Bez tej siły Real się gubi. Wystarczy prześledzić wyniki spotkań, w których Casemiro wchodził z ławki lub nie mógł wystąpić. Królewscy zremisowali z Realem Sociedad (21 minut pomocnika), przegrali z Kadyksem (45), polegli w Walencji (0), zremisowali z Villarrealem (0) i doznali klęski z Szachtarem (0). Wyjątek stanowi jedynie potyczka z Interem, gdy Los Blancos wygrali w Mediolanie 2:0, a Casemiro wszedł na nieco ponad pół godziny przed końcem. Wszystko wskazuje na to, że w środę i kolejną sobotę Brazylijczyk będzie absolutnie niezbędny od początku. Bez niego bowiem cała konstrukcja sypie się jeszcze bardziej.
Komentarze (5)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się