Zawsze, gdy trener zestawia skład na mecz, to jedenastu się uśmiecha, a pozostali spuszczają nos na kwintę. Sam Zinédine Zidane niejednokrotnie przyznawał, że najtrudniejszym elementem jego pracy jest właśnie wybranie podstawowej jedenastki i tym samym pozostawienie pozostałych zawodników poza składem. W Sewilli francuski szkoleniowiec musiał cierpieć jeszcze bardziej niż zwykle, gdyż spośród rezerwowych zdecydował się wpuścić na boisko tylko Marco Asensio.
Zidane na pewno wie lepiej od nas, jak wygląda forma poszczególnych piłkarzy. Obserwuje ich na co dzień i ma świadomość tego, kto w danym momencie może mu dać gwarancję na boisku, a kto nie. W tej pierwszej grupie zawsze znajduje się Lucas Vázquez, który jest wyjątkowym zawodnikiem w świecie futbolu – był tani, nie kolekcjonuje Ferrari i nie ma wielomilionowej klauzuli w kontrakcie. W ostatnim czasie przyzwyczaja się do roli prawego obrońcy i nie tylko nie zawodzi, ale wręcz się wyróżnia.
Lucas, wychowanek, którego powrót kosztował klub zaledwie milion euro, wybija się w drużynie, w której grają Luka Modrić, Toni Kroos czy Karim Benzema. Nieźle jak na piłkarza, który nie gra na swojej naturalnej pozycji, musiał przebyć wyboistą i trudną drogę ze szkółki Królewskich, a przy tym niejednokrotnie stawał się bohaterem złośliwych memów. Galisyjczyk ewidentnie nic sobie z tego nie robi i idzie przed siebie.
Praca i poświęcenie – to dwie wartości, którymi Lucas zdobył sobie uznanie w oczach Zizou. Tego samego Zizou, który w najbliższą środę oddeleguje swojego zaufanego żołnierza na ławkę rezerwowych, aby przywrócić do składu Daniego Carvajala. Fakty są jednak takie, że jeszcze nikt nigdy nie naciskał na 28-letniego Hiszpana tak, jak w ostatnim czasie robi to właśnie Lucas. Dlatego Zidane wie, że jego środowa decyzja będzie niesprawiedliwa. Chyba że w ostatniej chwili ponownie coś się zmieni.
Komentarze (36)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się