REKLAMA
REKLAMA

Czerwiec 2023

liczba wyników: 701
  • Komentarze (3)

    Dlaczego drużynom rezerw tak trudno awansować do Segundy?

    W poprzednią niedzielę Castilla była już jedną nogą w niebie, by na koniec i tak znów osunąć się w przepaść. Tak naprawdę sukcesy rezerw pierwszoligowych klubów na zapleczu hiszpańskiej ekstraklasy są już dość dawną historią.
    REKLAMA
    REKLAMA
    Dlaczego drużynom rezerw tak trudno awansować do Segundy?
    Fot. Getty Images

    To już nie lata 80 czy 90, kiedy w Segundzie z powodzeniem radziły sobie trzy czy nawet cztery zespoły rezerw. W 1980 roku Castilla dotarła do finału Pucharu Króla, a cztery lata później wygrywała ligowe zmagania, wyprzedzając rezerwy Atleticu. Taki stan rzeczy utrzymywał się jeszcze przez jakiś czas, ale w końcu nadszedł XXI wiek i znaczenie drugich drużyn znacznie zmalało. Dziś ich obecność w Segundze jest już raczej rzadkością i stoi pod znakiem trudności ze spokojnym utrzymaniem. W minionym i kolejnym sezonie będzie to tylko Villarreal B.

    REKLAMA
    REKLAMA

    Dlaczego tak się dzieje? Dziennikarze El País poprosili o zdanie Miguela Pardezę, wychowanka Królewskich, a następnie długoletniego działacza Realu i Saragossy. W jego tłumaczeniach nie przestaje pojawiać się pojęcie Prawa Bosmana, a zamiast konkretnych odpowiedzi tak naprawdę pojawia się coraz więcej pytań. – Od wprowadzenia Prawa Bosmana sposób budowania porządek budowania kadry znacznie się zmienił. Zmieniło się tak naprawdę wszystko. W zespołach było coraz mniej miejsca dla miejscowych piłkarzy, to nie ulega żadnej wątpliwości. Dla niektórych jedynym wyjściem było zejście do Segundy, przez co cała liga stała się znacznie silniejsza. Dziś dobry, ale nie wybitny zawodnik ma o wiele większą trudność, by zaczepić się w kadrze pierwszego zespołu w mocnym klubie. Inną kwestią jest też to, że dziś indywidualności nie odgrywają już takiej roli. Coraz trudniej znaleźć piłkarza, który faktycznie wyraźnie by się wyróżniał na tle innych – twierdzi 58-latek.

    Pardeza na własnej skórze doświadczył dawnych hitów na zapleczu, kiedy na starcie rezerw Realu i Athleticu na Bernabéu stawiło się 85 tysięcy widzów. Spotkanie z 1983 roku było na swój sposób znakiem tamtej epoki. Gdy spojrzymy w metryki ówczesnych graczy Castilli jedna rzecz rzuca się w oczy: tylko trzech piłkarzy miało mniej niż 20 lat, jednym z nich był właśnie Pardeza. Dla porównania, w poprzednim sezonie Raúl miał do dyspozycji 10 zawodników poniżej 20. roku życia. – W moich czasach w rezerwach często znajdowali się gracze w średnim piłkarsko wieku. Z założenia miało to pomóc młodszym w zaadaptowaniu się do rozgrywek i osiągnięcie stabilności. Rotacje były jednak rzadsze. Dziś zdarza się, że 20 czy 21-latek nie jest zainteresowany dalszymi występami w rezerwach, ponieważ uważa, że może grać już w pełni profesjonalnie – tłumaczy.

    REKLAMA
    REKLAMA

    Z punktem widzenia Pardezy zgadza się Paco Herrera, trzeci pod względem liczby meczów trener w historii Segunda División. – Dziś 21-letni zawodnik jest już w rezerwach starszy stażem. Kiedyś natomiast było to coś normalnego. Obecnie wiele tego typu drużyn wystawia piłkarzy, którzy nie są jeszcze gotowi na awans do Segundy. W międzyczasie jednak dojrzewają i kiedy już są przygotowani do walki o tego typu cel, są przesuwani do pierwszej drużyny lub udają się do innego klubu. To nie jest coś typowego wyłącznie dla Realu i Barcelony. Tacy zawodnicy też szybko budzą zainteresowanie innych – wyjaśnia 69-latek, który na zapleczu pracował między innymi w Las Palmas, Sportingu, Realu Valladolid, Saragossie czy Celcie.

    W tym tysiącleciu tylko Barcelona B była w stanie zaliczyć pięć sezonów na drugim szczeblu rozgrywkowym. Sporym zaskoczeniem jest także to, że trzy lata w Segundzie spędziła też Málaga. Castilla w srebrnej kategorii zaliczyła cztery sezony, podobnie jak Sevilla. Real Sociedad B Xabiego Alonso wytrzymał tylko rok, tak samo, jak Bilbao Athletic. Przez sześć sezonów w Segundzie nie było żadnej ekipy rezerw. Dopiero w poprzedniej kampanii na horyzoncie pojawił się Villarreal B. Po Atlético, Valencii czy Betisie ani śladu.  W tym roku Castilli do awansu zabrakło siedmiu minut. Wcześniej w barażach odpadły rezerwy Barcelony, Realu Sociedad i Celty. Wysokie siódme miejsce zajęła Osasuna, a Bilbao Athletic spadł jeszcze niżej. To trzeciej ligi awansowało Atlético, a w czwartej dalej przebywają Sevilla, Betis, Valencia i Getafe.

    REKLAMA
    REKLAMA

    – Rezerwy miały swoje momenty chwały w Segundzie. Nie powiem jednak, że działo się tak za sprawą niebywałego talentu, ponieważ ten nigdy nie zniknął. Kluby zawsze dbały o szkółki, a dziś młodzi gracze mają warunki, jakich my nie mieliśmy – uważa Pardeza. – Kiedyś niemożliwe było, by 17-latek zadebiutował na zapleczu czy w La Lidze. Dziś to nikogo nie dziwi. Dla trenera to wręcz korzystne, ponieważ lepiej widzi rozwój zawodników ze szkółki. Kiedyś szkoleniowiec patrzył jedynie na pierwszy zespół. Jeśli potrzebował wzmocnień, sprowadzało się kogoś z zewnątrz. W latach 90 łatwiej wydawało się pieniądze. Wzrastały zyski z praw telewizyjnych, a Prawo Bosmana o wiele ułatwiło dostęp do zagranicznych piłkarzy – zapewnia z kolei Herrera.

    Na koniec opinia analityka jednej z głównych międzynarodowych agencji. – Dziś wszystko jest zorganizowane bardziej profesjonalnie. Poziom Primera División wzrósł, nie każdy się zmieści w tych rozgrywkach. Jest więcej obcokrajowców, przez co dla Hiszpanów brakuje miejsca. Idą więc do Segundy, gdzie poziom także jest coraz wyższy. Ci młodzi chłopcy, którzy przedtem robili różnicę i wyprzedzali cię niczym samolot, teraz mają większy problem z przystosowaniem się do rozgrywek – konkluduje.

    Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

    Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

    • Aktualności+
    • Bez reklam
    • Priorytetowy support
    Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej
  • Komentarze (17)

    „Doradzałbym Gülerowi pozostanie jeszcze przez rok w Fenerbahçe”

    Były piłkarz Realu Sociedad oraz ex-trener między innymi Bayeru, Stuttgartu czy Herthy, Tayfun Korkut, udzielił wywiadu dziennikarzom Asa. Turek dość obszernie odpowiadał na pytania dotyczące swojego rodaka, Ardy Gülera, którym mocno interesować ma się Real Madryt.
    REKLAMA
    REKLAMA
    „Doradzałbym Gülerowi pozostanie jeszcze przez rok w Fenerbahçe”
    Fot. Getty Images

    – Oczywiście, że obserwowałem rozwój Ardy. Poza tym, że w przeszłości grałem dla Fenerbahçe jestem wielkim kibicem tego klubu. Choć mieszkałem w Niemczech, oglądałem wszystkie jego mecze w telewizji, a finał Pucharu widziałem z trybun. Drugą część sezonu grywał w pierwszym składzie. Trener Jorge Jesús umiał ściągać z niego otaczającą go presję. W pierwszej połowie sezonu występował nieco rzadziej, pracował w cieniu, poprawiał się pod względem fizycznym. Od początku roku zyskał jednak na znaczeniu.

    – Kiedy obserwowałem go na żywo, zwrócił moją uwagę jeszcze bardziej. Lubię uciekać się do porównań. Güler przypomina mi Gutiego. Dzieje się tak przez jego sposób obchodzenia się z piłką ruchy, markowanie zagrań. Widzę w nim też trochę z Özila, choć bardziej obstawałbym przy Gutim. Czasami obrońcy wstrzymują się z interwencjami, ponieważ wiedzą, że zaraz może ich wywieść w pole jednym ruchem. Umiejętnie używa balansu ciała i szuka ostatniego podania. Jest subtelny, jak Guti. W tym wieku trudno sobie zyskać taki respekt wśród rywali.

    – W pierwszej połowie sezonu miałem wątpliwości, czy Arda jest przygotowany na transfer do topowego klubu, nawet jeśli wielu już wtedy widziało w nim gwiazdę. Jego rozwój przebiega jednak bardzo dobrze. Nabrał rytmu i zaufania. Sądzę mimo to, że pozostanie jeszcze przez rok w Fenerbahçe wyszłoby mu na dobre. Tam mógłby dalej w spokoju się rozwijać, ponieważ jeśli odejdzie, to do zespołu lubiącego utrzymywać się przy piłce i dominować. Güler nie jest piłkarzem przystosowanym do szybkich przejść między fazami akcji. Musi mieć piłkę przy nodze.

    REKLAMA
    REKLAMA

    – Szczerze mówiąc, gdy patrzę na kadrę Realu, nie sądzę, by w tym momencie Arda mógł tam odgrywać przodującą rolę. Jeszcze nie. Ważne jest, by odpowiednio wybrać moment zmiany otoczenia. Uważam też jednak, że uczenie się od Modricia czy Kroosa nie byłoby na tym etapie kariery złe. Tak czy inaczej, nie widzę w nim kogoś, kto już teraz mógłby występować w pierwszym składzie tak wielkiej drużyny. Przy zachowaniu tempa progresu, za kilka lat owszem. Jakości ma aż nadto. Ja jako pierwszy postawiłem na Havertza, gdy ten miał 17 lat. Jak już wspomniałem, trzeba jednak umieć wybrać dogodny moment na transfer.

    – Jako trener doradziłbym Ardzie zostać przez kolejny sezon w Fenerbahçe, by grać w pierwszym składzie i zbierać doświadczenie. Liga turecka nie może porównywać się z La Ligą, ale wciąż uczy gry pod presją. To dobre, ponieważ wzmacnia także psychikę. Jestem przekonany, że Real bierze ten czynnik pod uwagę przy dokonywaniu transferów.

    – Optymalną pozycją Gülera jest środek pomocy bliżej prawej strony, gdzie wspiera go wahadłowy. Nie grał zbyt często tuż za napastnikami, jak Guti czy Messi, ale tam widzę go w przyszłości. On wciąż dopiero się uczy i kształtuje jako piłkarz.

    Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

    Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

    • Aktualności+
    • Bez reklam
    • Priorytetowy support
    Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Aktualności+ — artykuły w całości, jeden pod drugim

Jako Socio czytasz kolejne artykuły w całości, na jednej stronie. Bez wracania do listy i otwierania kolejnych kart.

  • Każdy typ artykułu w jednej osi czasu.
  • Pełne teksty od razu na stronie, bez otwierania każdego artykułu osobno.
  • Plus pozostałe korzyści Socio: przeglądanie bez reklam i odznaka.
Zostań Socio