REKLAMA
REKLAMA

Październik 2010

liczba wyników: 338
  • Komentarze (0)

    Brad Oleson dla RealMadryt.pl

    Rozmowa z byłym koszykarzem Królewskich
    REKLAMA
    REKLAMA

    Gdy po zakończeniu sezonu 2008/09 został okrzyknięty „Odkryciem Ligi ACB”, Brad Oleson miał świadomość, że w następnej edycji rozgrywek zagra dla Realu Madryt. Transferu dokonano momentalnie, jeszcze przed nadejściem Ettorego Messiny i jego wielkiej rewolucji. Pochodzący z Alaski koszykarz nie pasował do wizji włoskiego szkoleniowca, więc posłużono się nim jako kartą przetargową przy sprowadzeniu do Madrytu Pablo Prigioniego i Sergiego Vidala. Brad długo odmawiał udziału w tej transakcji, deklarując chęć pozostania w stolicy Hiszpanii. Ostatecznie opuścił ją z przymusu, trafiając do Caja Laboral.

    Oleson ma już za sobą rok gry na szczycie krajowym oraz europejskim i, jak sam wielokrotnie wspomina, jest szczęśliwy. Przy okazji starcia jego drużyny z Asseco Prokom Gdynia w Eurolidze, RealMadrid.pl miało okazję zapytać go o tę krótką przygodę z Los Blancos.

    Rok temu podpisałeś z Realem Madryt pięcioletni kontrakt. Nie zdążyłeś nawet założyć białej koszulki, zmieniając klub na Caja Laboral. Byłeś zawiedziony takim obrotem spraw?
    Nie mogę powiedzieć, że byłem zawiedziony. Zdawałem sobie sprawę, że mają tu, w Vitorii, świetną drużynę, mogącą dać mi wiele. Dla przykładu, w tym roku miałem okazję zmierzyć się z dwiema ekipami z NBA, choć, szczerze mówiąc, w szczególności zależało mi na mistrzostwie. Zmiana była tego warta.

    Nie chciałeś więc zostać w Madrycie?
    (po dłuższym zastanowieniu) Jestem tu szczęśliwy.

    Czym skusili Cię działacze Królewskich?
    Wiesz, zgłosił się do mnie Real Madryt. Klub z całą swoją historią, zawsze będący na szczycie. W tamtej chwili była to dla mnie wyjątkowa szansa, więc zdecydowałem się na podpisanie kontraktu. Cóż, ostatecznie to wszystko nie wypaliło, lecz jestem bardzo zadowolony z pobytu w Baskonii. Jestem szczęśliwy, że wygrywam. To wszystko, co mogę powiedzieć na ten temat.

    Miałeś okazję do rozmowy z Ettorem Messiną?
    Rozmawiałem z nim, kiedy moja umowa była jeszcze ważna, ale od tamtego czasu nie miałem z nim żadnego kontaktu.

    Pierwszy sezon Realu Madryt pod jego dowodzeniem nie zakończył się tak udanie, jak Twój w Baskonii. Wygrałeś mistrzostwo kraju.
    Tak, właśnie! Na tym zależało mi w dużej mierze.

    Jesteś obecnie zawodnikiem jednego z najlepszych europejskich klubów. Jakie masz plany na przyszłość?
    Mam nadzieję, że utrzymam ten wysoki poziom. Mamy znakomitego trenera, prezesa, wspaniałą drużynę, zawodników. Musimy kontynuować zwycięstwa i podtrzymywać dotychczasową formę.

    Wyobraźmy sobie, że otrzymujesz niezwykle interesującą ofertę z Madrytu. Co robisz?
    (śmiech) Nie mam pojęcia, naprawdę. Myślę tylko o następnym meczu.

    Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

    Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

    • Aktualności+
    • Bez reklam
    • Priorytetowy support
    Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej
  • Komentarze (0)

    Sukcesów i zdrowia, Guti!

    To już 34 lata...
    REKLAMA
    REKLAMA

    34 lata temu w Madrycie urodził się José María Gutiérrez Hernández, czyli po prostu Guti. W wieku 9 lat trafił do szkółki piłkarskiej Realu Madryt. Jego początki doskonale pamięta Vicente del Bosque. Selekcjoner reprezentacji Hiszpanii opowiada o rodzicach piłkarza, których poświęcenie dla syna nie znało granic. Mimo że ciężko pracowali, codziennie wsiadali z nim do pociągu w Torrejónie i odwozili na zajęcia. Blondwłosego młodzieńca pokazał mu jeden z trenerów, od tego momentu Guti nie był już dla Del Bosque jednym z wielu.

    Piłkarz w jednym z wywiadów stwierdził, że to nie zdobywanie bramek, a dogrywanie piłek do partnerów sprawia mu największą radość. I rzeczywiście, robił to jak mało kto. Jego doskonałe zagrania oklaskiwała cała piłkarska Europa. Kto nie pamięta słynnych taconazos, niech sobie jak najszybciej przypomni. "Geniusz", "Maestro"... Hiszpańska prasa przez te kilkanaście lat używała różnych określeń dla tego wielkiego pomocnika. Żadne nie odzwierciedla jednak jego wspaniałego przeglądu pola i oddania dla Realu Madryt.

    Kochał swój zespół jak mało kto. Wielokrotnie całował herb. Jako jeden z nielicznych zawsze otwarcie mówił, że porażki FC Barcelona i Atlético Madryt sprawiają mu radość. Miłość, jaką czuł do madridistas była nie do opisania, zresztą takim samym uczuciem darzyli go kibice, co można było zaobserwować podczas pożegnania Gutiego z Estadio Santiago Bernabéu. Donośne "Guti ale, Guti ale" na zawsze pozostanie w jego sercu. Na pożegnalnej konferencji powiedział, że do końca życia będzie kibicem Realu Madryt.

    Problem był jedynie jego charakter. Hiszpan nie miał zwyczaju ukrywać tego, co myśli. W przerwie meczu Pucharu Króla z Alcorcónem obraził Manuela Pellegriniego, przez co opuścił kilka następnych spotkań - oficjalnie z powodu kontuzji, nieoficjalnie z powodu niewyparzonego języka. Był chodzącym kontrastem, charakteryzowała go chimeryczność i wielki talent. Czasami miało się wrażenie, że uwielbiał sytuacje, w których zespół grał źle, w których musiał gonić wynik. Wówczas dawał z siebie maksimum dla białej koszulki.

    Dziś już go z nami nie ma, wierni fani nadal śledzą jednak jego poczynania w Beşiktaşie. Od roku to właśnie tam, pod okiem Bernda Schustera, rozdaje popularne "ciastka" swoim partnerom. Niemiecki szkoleniowiec wiedział, co robi. Zawsze utrzymywał z Gutim dobre relacje. Stambuł powitał go jak Boga. Jak widać, powitał go należycie…

    Dużo zdrowia i dalszych sukcesów, Czarodzieju z Torrejónu.

    ĄFeliz cumpleańos, Guti!

    Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

    Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

    • Aktualności+
    • Bez reklam
    • Priorytetowy support
    Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Aktualności+ — artykuły w całości, jeden pod drugim

Jako Socio czytasz kolejne artykuły w całości, na jednej stronie. Bez wracania do listy i otwierania kolejnych kart.

  • Każdy typ artykułu w jednej osi czasu.
  • Pełne teksty od razu na stronie, bez otwierania każdego artykułu osobno.
  • Plus pozostałe korzyści Socio: przeglądanie bez reklam i odznaka.
Zostań Socio