REKLAMA
REKLAMA

Lipiec 2007

liczba wyników: 554
  • Komentarze (0)

    Wrocławska Liga Mistrzów

    Turniej polskich kibiców europejskich gigantów futbolu
    REKLAMA
    REKLAMA

    Wrocławscy kibice Realu Madryt tak miło wspominają wspólne świętowanie Mistrzostwa Hiszpanii, że już kilkukrotnie powtarzali towarzysko-sportowe spotkania. Po rozegraniu dwóch spotkań przeciwko sympatykom Barcelony (w pierwszym meczu ulegli 1-2, aby w rewanżu zdeklasować rywali i wygrać 8-1), jeden z madridistas, znany pod pseudonimem "Grant" postanowił zorganizować podwórkową Ligę Mistrzów. Turniej miał miejsce w zeszłą sobotę, a jego triumfatorami zostali kibice Królewskich w składzie: Paweł Spyra, Lukasz "Luki" Gajowczyk, Michał "Kowal" Kowalik, Borys Poddębniak, Dominik "Grant" Rauer, Radosław "Radomir" Szychowiak i Sebastian "Mistrz_pn" Słomiński.

    Przedstawiamy szerszą relację z tego wydarzenia, by zachęcić Was do podobnych przedsięwzięć oraz docenić pomysłowość i inicjatywę wrocławiaków pod dowództwem Granta. Oto tekst jego autorstwa podsumowujący sobotnie zmagania:

    28 lipca Real Madryt wygrał Ligę Mistrzów! Nie był to niestety 10. Puchar Europy, który dumnie do góry wzniósł nasz el capitan, Raul Gonzalez, ale za to pierwszy w kolekcji wrocławskich madridistas. I z tego też powinniśmy być dumni. Ale zacznijmy od początku...

    Ponad trzy tygodnie temu w głowie jednego z kibiców Realu Dominika "Granta" Rauera zrodził się pomysł rozegrania turnieju, w którym wystartowałyby drużyny składające się z polskich kibiców europejskich potęg futbolowych. Tygodniami trwało ustalanie wszystkiego na przeróżnych forach internetowych. Było wiele chwil zwątpienia, czy to w ogóle się uda. Na szczęście w sobotę na sztucznej murawie pięknego boiska na wrocławskim osiedlu Kozanów pojawiły się wszystkie zaproszone drużyny: Juventus Turyn, Manchester United, Barcelona (w dwóch składach), WKS Śląsk Wrocław i oczywiście Real Madryt. Godne podziwu jest to, że zawodnicy przyjechali z odległych miast np. Opola, Strzegomia, Świdnicy. Wszyscy byli gotowi i chętni do sportowej walki o końcowy triumf.

    Z początku ironiczne spojrzenia i docinki wywoływała drużyna Śląska Wrocław, która składa się z juniorów tego klubu z rocznika 1992 r. Jak bardzo nietrafione były te szyderstwa, pierwszy miał okazję przekonać się Juventus Turyn, który gładko przegrał z nimi 3:1. Napięcie sięgnęło zenitu, kiedy naprzeciwko siebie stanęły drużyny madridistas i cules. Gran Derby tego dnia zakończyło się wynikiem 4:0 dla Realu Madryt, ale dodać trzeba, że był to ciężko wywalczony (wybiegany) wynik. Po tym meczu wiadomo było, że mierzymy w finał! Szkoda, że Pedja nie przyjechał, bo mógłby wyłowić parę talentów, dużo tańszych, niż Robben, czy Kaka.

    Furorę robił Śląsk Wrocław, który w półfinale w rzutach karnych pokonał Barcelonę, nam natomiast udało się wziąć rewanż za 1/2 LM z 2003 r. i 1/8 z 2004 r. i ograliśmy Juventus Turyn 4-2. W tym meczu zadebiutowała w barwach Królewskich Gosia, młodsza siostra Borysa, naszego rozgrywającego. Niesiona dopingiem zebranej publiczności młoda madridistka miała nawet okazję do strzelenia bramki. W finale zagraliśmy zatem z lokalnym zespołem i "czarnym koniem" turnieju WKS Śląsk Wrocław. Pojedynek był zacięty i, mimo że przegrywaliśmy, udało nam się ostatecznie odnieść zwycięstwo 2:1.

    Atmosfera turnieju była świetna i bardzo pokojowa. Przerwy między spotkaniami spędzaliśmy na żartach i rozmowach z innymi fanami. Teraz już wiem, że Figo przestał być synonimem zdrady. Są nimi obecnie i Saviola, i Schuster... Na polu rozważań, czy to Real wygrał mistrzostwo, czy Barcelona je przegrała niestety nie wypracowaliśmy wspólnego stanowiska z rywalami. Mimo wszystko putki to też ludzie i to całkiem fajni. Trzeba ich podziwiać za to, że środowisko kibiców Blaugrany jest bardzo duże, ale jednocześnie bardzo zintegrowane. Całe rozgrywki miały też wymiar poznawczy. Na przykład, zawodnicy Juventusu Turyn w ogóle się wcześniej nie znali, co na pewno miało wpływ na zgranie, jednak czwarte miejsce uznali za sukces.

    Wszyscy zgodnie twierdzili, że takie inicjatywy są potrzebne, bo nie dość, że można miło spędzić czas grając w piłkę, to jeszcze poznać ludzi, którzy głęboko w sercu mają miłość do swojego klubu. Poza tym wygrać nawet amatorską Ligę Mistrzów z herbem Realu Madryt na piersi to wielka frajda i duma.

    fot. 1.: Dream Team, czyli od dołu od lewej: Luki, Grant i Kowal; góra: Spyra, Radomir, Borys i Gosia.
    fot. 2.: Gran Derby: o piłkę walczą (od lewej) Kowal, Radomir, kibic Barcelony i Mistrz_pn.
    fot. 3. Borys i Luki zdenerwowani przed finałem.


    Więcej fotografii z turnieju:
    1. Zwycięzcy niemal w komplecie.
    2. Luki i Grant w geście triumfu.
    3. Jeden z rywali w natarciu na bramkę Królewskich, w defensywie Kowal, na bramce Grant.
    4. Defensywa Merengues.
    5. Konkurs rzutów karnych w meczu Barcelona (2) - WKS Śląsk Wrocław.
    6. Juventus Turyn kontra Barcelona (2).
    7. Jedenastoletnia Gosia pokazuje starszym kolegom miejsce w szeregu.
    8. Rajdy Królewskich podczas finałowego pojedynku.

    Za udostępnienie zdjęć serdecznie dziękujemy Grantowi oraz Borysowi.

    Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

    Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

    • Aktualności+
    • Bez reklam
    • Priorytetowy support
    Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej
  • Komentarze (0)

    Bolesna porażka

    Real Madryt poniósł wyraźną porażkę w drugim meczu sparingowym
    REKLAMA
    REKLAMA

    Nie tak miała wyglądać gra i wynik meczu z Hannover 96, jedenastą drużyną niemieckiej Bundesligi. Niemcy pokonali faworyzowany Real 3:0, prowadząc do przerwy jedną bramką.

    Cały mecz w defensywie gospodarzy rozegrał Dariusz Żuraw. W zespole Królewskich zabrakło kontuzjowanego Jerzego Dudka.

    Zespół mistrza Hiszpanii rozpoczął mecz w następującym składzie: Casillas w bramce, Cicinho, Ramos, Cannavaro i Torres w formacji defensywnej, Diarra, De la Red, Balboa, Bueno w linii pomocy oraz Higuaín z Raulem w ataku.

    Niestety gra zespołu w takim składzie pozostawiała sporo do życzenia. Hannover 96 od początku spotkania sprawiał po prostu lepsze wrażenie na boisku. Chociaż to Królewscy jako pierwsi mieli okazję do zdobycia bramki po akcji pary Balboa - Higuain w 8. minucie meczu.

    W 29. minucie spotkania, po stracie w środku pola, napastnik Hannoveru Huszti po raz pierwszy pokonał naszego bramkarza. Następnie dobre okazje do zdobycia bramki mieli Hanke i Balitsch, odpowiednio w 32. i 43. minucie pierwszej połowy. Wynik więc był taki, jak tytuł wspaniałej polskiej powieści Adama Bahdaja - "Do przerwy 0:1".

    Niestety po przerwie było jeszcze gorzej. Wprawdzie w 45. minucie pojawił się na boisku Guti, zmieniając średniego Bueno a następnie, w 62 minucie Pepe zastąpił Cicinho (Ramos ze środka obrony przeniósł się na prawą stronę), Granero wszedł za De La Reda a Saviola za Raula, ale nic te roszady nie dały.

    Iker Casillas zwijał się jak w ukropie, broniąc strzałów Henke i Pinto ale nie mógł wiele zrobić, gdy w 63. minucie, tuż po dokonanych przez Bernda Schustera zmianach, błąd popełnił Pepe i Thorvaldsson podwyższył wynik na 2:0 dla Niemców.

    W 82. minucie ostatecznie dobił Królewskich Lauth i było po meczu. I dobrze, bo dłużej nie dało się tego oglądać.

    Ten mecz powinien być przestrogą dla naszego zespołu. Z pewnością treningi na zgrupowaniu w Irdning były ciężkie, z pewnością zawodnicy czują obciążenie w nogach, jednak nie może być to usprawiedliwieniem po wyraźnej, wysokiej porażce do zera z bundesligowym średniakiem. W wyniku takich meczów łatwo stracić królewską dumę i wolę zwycięstwa, którą z takim trudem odzyskaliśmy pod koniec ubiegłego sezonu.

    Pod tym adresem KLIK na naszym forum dyskusyjnym, znajdziecie bramki z meczu, które, jak zwykle, przygotował dla Was Gogeta.

    Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

    Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

    • Aktualności+
    • Bez reklam
    • Priorytetowy support
    Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Aktualności+ — artykuły w całości, jeden pod drugim

Jako Socio czytasz kolejne artykuły w całości, na jednej stronie. Bez wracania do listy i otwierania kolejnych kart.

  • Każdy typ artykułu w jednej osi czasu.
  • Pełne teksty od razu na stronie, bez otwierania każdego artykułu osobno.
  • Plus pozostałe korzyści Socio: przeglądanie bez reklam i odznaka.
Zostań Socio