Menu

Część XI: Galaktyka (2000 - 2001)

Foto: Część XI: Galaktyka (2000 - 2001)
Prezentacja Luísa Figo (fot. Getty Images)

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Niedługo po tym sukcesie nastąpiły w klubie wielkie zmiany… Wkrótce bowiem miały odbyć się wybory na stanowisko prezesa. Do finału dotarł dotychczasowy prezes, Lorenzo Sanz, oraz człowiek, który swego czasu przegrał walkę o stanowisko z Ramónem Mendozą – Florentino Pérez – właściciel wielkiej firmy budowlanej. Obaj kandydaci, by przekonać do siebie kibiców, oczywiście obiecali sprowadzenie znanych piłkarzy. Najpierw Sanz rozbudził apetyty swoją propozycją o Diego Tristanie z RCD Mallorca. Nie na długo. Pérez podchwycił pomysł i obiecał fanom Luísa Figo grającego w zespole odwiecznego rywala z Katalonii, FC Barcelona. Niewielu było piłkarzy, którzy decydowali się na opuszczenie jednej z tych drużyn dla drugiej. Po takim posunięciu zostaliby bowiem znienawidzeni przez fanów swojego zespołu. Doświadczyli już tego m.in. Schuster, Laudrup czy Luis Enrique. Wydawało się, że obietnica kandydata na prezesa Realu Madryt jest szalona i niedorzeczna. Głosujący podchwycili jednak temat i gremialnie zagłosowali na Florentino Péreza, dając mu zwycięstwo w wyborach 16 czerwca. Z ciekawością czekano na dotrzymanie danego słowa. Ku zdziwieniu wszystkich do Madrytu faktycznie przybył Luís Filipe Madeira Caeiro Figo. W Barcelonie szał i złość, wycofano koszulki z nazwiskiem Portugalczyka z obiegu, sporo takich trykotów wyrzucono do śmieci… W stolicy Hiszpanii natomiast od razu został pokochany.

5 listopada 2000 Alfredo di Stéfano został wybrany honorowym prezesem Realu Madryt. Został w ten sposób niejako odznaczony za długoletnią pracę i przywiązanie do klubu. To jego niesamowity geniusz w lwiej części przyczynił się do odznaczenia Realu przez FIFA tytułem Najlepszej Drużyny Piłkarskiej XX wieku. Te wszystkie lata glorii i chwały spowodowały, że Real stał się największym i najlepszym klubem na świecie. Obaj prezesi Realu odebrali z rąk szefa FIFA, Josepha Blattera, nagrodę, w dniu 23 grudnia 2000. 

Natomiast już 14 stycznia Królewscy dostali kolejny powód do dumy. Piłkarz Realu, Portugalczyk Figo, zdobył Złotą Piłkę, przyznawaną przez magazyn France Football za rok 2000. Świetny występ byłego gracza FC Barcelona na Mistrzostwach Europy zaowocował zdobyciem tej prestiżowej nagrody. Na Santiago Bernabéu zjechały sławne osobistości. Di Stéfano, Kopa, Suárez, Bobby Charlton i Eusébio to tylko niektóre z wielkich gwiazd futbolu, które gratulowały mu zdobycia trofeum. 

Uskrzydlony wyróżnieniem Figo walnie przyczynił się do zdobycia 28. w historii Realu tytułu Mistrza Hiszpanii. Królewscy zapewniają sobie triumf już 26 maja po zwycięstwie na Santiago Bernabéu nad Alavés 5:0. To był 250. mecz Raúla w Primera División, a warto dodać, że napastnik Blancos zdobył tzw. Pichichi, czyli został królem strzelców La Ligi z 24 golami na koncie. Poza dwoma bramkami Raúla, gole na korzyść Realu strzelali również Guti, Helguera oraz Fernando Hierro (to była jego setna bramka w lidze). To wszystko przepełniło radością serca kibiców. Odwdzięczyli się zawodnikom za wspaniały sezon, przybywając do centrum Madrytu w liczbie 500 000 (słownie: pięciuset tysięcy!), by świętować wraz ze swoimi ulubieńcami zdobycie tytułu mistrzowskiego. Fieście na Plaza de Cibeles nie było końca. To był pierwszy od czterech sezonów czempionat ligowy Realu.

Po tym triumfie do Madrytu przybywa kolejny wielki piłkarz, w Hiszpanii górnolotnie nazywany crack. Prezes Pérez zgodnie z obietnicą, że co roku będzie sprowadzał do stolicy Hiszpanii gwiazdę futbolu, tym razem kupił Zinédine'a Zidane'a z Juventusu. Ponoć do przenosin gorąco namawiała go małżonka, która jest Hiszpanką i nie mogła już wytrzymać we Włoszech. Zizou został zaprezentowany 9 lipca 2001 roku w obecności Péreza i honorowego prezesa Realu Madryt, Alfredo di Stéfano. To nowy etap w zarówno karierze samego piłkarza, jak i w historii klubu z Madrytu. Narodziła się nowa idea polityczna prezesa. Teraz Real będzie opierał swoją potęgę na „Zidanach i Pavónach”. Zidani – synonim wielkich gwiazd, medialnych piłkarzy, Pavóni – określenie jednoznaczne z utalentowanymi wychowankami, prawdziwymi madridistas z drużyn juniorskich. Dlaczego Pavóni? Tutaj mała dygresja. Otóż akurat w sezonie 2001/2002, kiedy zespół zasilił wspomniany już Zidane, do pierwszego składu z drużyny Realu B wszedł młodziutki defensor Francisco Pavón Barahona. Szybko zyskał on uznanie trenera Del Bosque i zaczął regularnie grywać w pierwszym składzie Królewskich. Stąd właśnie powyższe określenie. 

W pierwszym meczu Zizou w Hiszpanii Real zremisował z Zaragozą 1:1 na boisku rywala. Gola strzelił Flávio Conceição. Stawką pojedynku był Superpuchar Hiszpanii, ale to dopiero pierwsza część bitwy. Druga odbyła się 23 sierpnia 2001 już w Madrycie. U siebie Królewscy nie pozostawili złudzeń przybyszowi z Zaragozy. Przy Concha Espina hat-tricka ustrzelił niezawodny Raúl. Real tym samym zdobył swój szósty Superpuchar Hiszpanii. W dodatku jeszcze w grudniu tego roku gracze Merengues po raz kolejny udowodnili, że są świetnymi piłkarzami. Tym razem uhonorowała ich FIFA. Najlepszym Piłkarzem Świata roku 2001 został Luis Figo, a Raúl stanął na trzecim stopniu podium. Drugi w klasyfikacji był Anglik David Beckham, wtedy piłkarz Manchesteru United, a później… sami się przekonacie. Jego rodak, Michael Owen odebrał od Figo tytuł najlepszego piłkarza wg France Football. Piłkarz Liverpoolu wyprzedził niedocenionego Raúla.