Menu

Część III: Santiago Bernabéu i złota epoka (1941 - 1951)

Foto: Część III: Santiago Bernabéu i złota epoka (1941 - 1951)
Santiago Bernabéu (fot. Getty Images)

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

W czasie II Wojny Światowej odchodzi kolejny wspaniały piłkarz: Jacinto Quincoces, jeden z najlepszych obrońców Realu i w tamtych czasach na świecie. 5 kwietnia 1941 roku kończy karierę jako legenda. Dwa lata później (znów 13 okazuje się szczęśliwa), 13 czerwca 1943, następuje największy bodaj krok w odbudowie potęgi klubu. Po kilku latach marazmu Real w pucharowym meczu przeciwko FC Barcelona najpierw wygrywa 3:0 na Montjuïc, by w rewanżu ponownie wygrać. Wynik zapadł w pamięci na bardzo, bardzo długo zarówno madridistas, jak i culés: 11:1! Blaugrana na kolanach!

Jeszcze w tym samym roku, 15 września, na prezesa zostaje wybrany były piłkarz Realu, Fernando Santiago Bernabéu de Yeste. Tym samym rozpoczyna się okres zapisany złotymi zgłoskami w historii królewskiego klubu. 22 czerwca 1944 nowy prezes kupuje grunt, na którym ma stanąć nowy stadion. Jeszcze w październiku tego roku rozpoczynają się prace budowlane. Bernabéu obiecuje wzniesienie największego obiektu w Hiszpanii. 

W roku zakończenia wojny, 5 czerwca 1945, Encinas rezygnuje z posady trenera Realu, jego miejsce zajmuje dotychczasowy selekcjoner reprezentacji Hiszpanii, do niedawna najlepszy obrońca globu, Jacinto Quincoces. Dziesięć lat po rozegraniu ostatniego, pamiętnego finału Pucharu Hiszpanii, Real Madryt ponownie staje w szranki w finale tych rozgrywek, a w późniejszym rozrachunku zdobywa główne trofeum pokonując Valencię (w roli faworyta) 3:1.

Niedługo Quincoces cieszył się posadą trenera i szybko spełnił swoje ambicje, dostając się do zarządu Los Blancos. W jego miejsce klub zatrudnił Luisa Mangasa Molownego, najpierw trzeba było jednak zerwać jego kontakty z armią. Wkrótce wszystko się udaje i Mangas zostaje trenerem Realu, zresztą nie bez sukcesów. Już w grudniu, w pierwszy dzień świąt, pod opieką Molownego Real zagrał piękny mecz przeciwko słynnej drużynie z Argentyny, San Lorenzo de Almagro. Ekipa z Ameryki Południowej przybyła na tournée po Starym Kontynencie. Przed meczem z Królewskimi przejawiała dużą pewność siebie i zlekceważenie rywala z Madrytu. Podczas meczu na Metropolitano (boisku Atlético) Real zaaplikował rywalowi z San Lorenzo cztery gole, zamykając usta fanom tego klubu już podczas meczu.

W czerwcu 1947 roku do klubu sprowadzeni zostają: Narro, Muñoz, Pahiño, Gabriel Alonso i Macala. Real drugi raz z rzędu wygrywa Puchar Hiszpanii, a także puchar Evy Duarte Perón. Gwoli wyjaśnienia wypada podać, iż trofeum to zostało nazwane imieniem żony byłego prezydenta Argentyny. 14 grudnia tego samego roku odbywa się pierwszy mecz na nowym stadionie, nazwanym podobnie jak stary obiekt – Chamartín. Prasa międzynarodowa określa ten stadion jako najlepszy w Europie. Pierwszym strzelcem gola na historycznym terenie jest Barinaga. W inauguracyjnym meczu przeciwko Os Belenenses Real zwycięża 3:1. 44 dni później Brytyjczyk Keeping, były zawodnik Southampton i Fulham zostaje trenerem Realu Madryt. Nikt jeszcze nie spodziewa się wtedy, jak zrewolucjonizowana zostanie taktyka Królewskich.

Keeping ustawia drużynę w słynny sposób zwany WM (wczesna wersja holenderskiego „futbolu totalnego”). Cztery miesiące później, w maju 1948, członkowie zarządu klubu decydują się na dożywotnie powierzenie Bernabéu funkcji prezesa oraz mianują go honorowym prezesem po wszystkie czasy. „Z powodu jego zasług i wielkiego zaangażowania w działanie na rzecz Real Madrid Club de Futbol” – brzmiało oświadczenie zarządu. 

1 września 1950 roku rozpoczęto wydawanie książeczki z informacjami o Realu Madryt. Tekst prosty i ambitny, stworzony dla wielkiej grupy kibiców, którzy „podążają razem ubrani w barwy ukochanego Królewskiego klubu”. Na okładce można przeczytać odręczną dedykację od legendarnego Bernabéu: „Życzę Wam wszystkim wielu sukcesów. I mała rada od starego człowieka: traktujcie dobrze swoich przyjaciół, ale wrogów o wielokroć lepiej. Duży uścisk dla wszystkich madridistas”. Taki biuletyn wydawano przez ponad 40 lat, aż do powstania magazynu „Hala Madrid”. To właśnie ta gazeta przejęła rolę łącznika pomiędzy klubem a kibicami.